niedziela, 28 lutego 2010

Weekendowa Lista Top 6: Serialowi gnoje, których uwielbiamy

Coś jest na rzeczy, że dobry serial bez parszywego gnoja obejść się po prostu nie może. W serialach ostatnich lat znakomicie widać zasadę, że prawdziwy s-o-b musi być ultra-cool lub przynajmniej zabawny, inaczej to nie działa. Ciężko wybrać tych 6 naj- (najbardziej cool, najzabawniejszych, etc.), a potem ułożyć ich w jakimś porządku, więc poniższa lista jest arbitralna i bez pretensji do totalności.

6. Mr Big (Sex And the City)


Ponoć oglądanie tego serialu pomniejsza jądra. Nie wiem, nie zarejestrowałem. Ale zarejestrowałem, że Mr Big jest cool. W pewien sposób to pierwowzór Jacka Donaghy'ego i wcielenie demonicznego obrazu, jaki otacza korporacyjne grube szychy. Big zajmuje się chodzeniem po ekskluzywnych restauracjach, podrywaniem modelek, jeżdżeniem limuzyną i wodzeniem za nos Carrie Bradshaw. Cool.

5. Hank Moody (Californication)


Postać Hanka jest mocno inspirowana Charlesem Bukowskim, czyli pisarzem, który podczas wywiadu telewizyjnego kopał na wizji swoją partnerkę. Punkt wyjścia mamy więc mocny. Moody jest wyszczekanym gnojem, którego życia waha się między imprezami i pannami, które czasami nie osiągnęły jeszcze "tego" legalnego wieku, a rodzinną sielanką ze zdziwaczałą miłością jego życia. Hank nie jest najlepszym autorytetem dla młodzieży, ale na pewno jest cool.

4. Jack Donaghy (30 Rock)


W prostej linii dużo śmieszniejszy potomek Biga. Cyniczny, skuteczny, a przede wszystkim - mistrzowsko zagrany przez Aleca Baldwina. Spotykał się z Condoleezzą Rice, rozbijał małżeństwa, łamał kariery. Jack jest mistrzem taktyki i najlepszym CEO w historii kapitalizmu. Prywatnie fan Tracy'ego Jordana.

3. Frank Reynolds (It's Always Sunny In Philadelphia)


It's Always Sunny In Philadelphia to serial o grupie zupełnych degeneratów, którzy poczucie jakiejkolwiek moralności mają zazwyczaj w miejscu siedzenia, stąd wybór największego z nich jest trudny. Na pewno na korzyść Franka przemawia jego zupełna nieobliczalność i grzechy przeszłości (okradł wspólnika), a także umiłowanie do przemocy, która dla niego jest najlepszym rozwiązywaniem wszelkich problemów. Sprzedaje wszystko, łącznie z córką.

2. Gaius Baltar (Battlestar Galactica)


Gaius Baltar to wcielenie zupełnego oportunizmu, dyktowanego prawdziwym instynktem samozachowawczym. Był uwikłany w najdziwaczniejsze układy seksualno-polityczne, przez moment był prezydentem, później mesjaszem, by na końcu zostać szczęśliwym, rodzinnym facetem z historią pełną robotów, hybryd i trudnych decyzji. Jako właściciel religijnego haremu przeszedł do historii.

1. Don Draper (Mad Men)


Na pewno zachowanie Dona po części wynika ze specyfiki czasów, w jakich przyszło mu żyć, ale nie oszukujmy się - Draper byłby królem niemoralnego życia w każdych okolicznościach. Nigdy nie zdobywa się na uśmiech, jednym genialnie celnym zdaniem potrafi złamać każdego, licznika jego kochanek nie sposób zatrzymać. Donald potrafi poradzić sobie z każdą sytuacją - od kryzysu rodzinnego, poprzez kampanię reklamową Lucky Strike'ów, aż do rozmów z możnymi w rodzaju Conrada Hiltona. Etyka chrześcijańska tylko by mu przeszkadzała. Don Draper na skali Shatneryzmu zbliża się do "jestem Williamem Shatnerem". Cool.




czwartek, 25 lutego 2010

Łebski Komiks: Chainsawsuit

Kris Straub stworzył bardzo ciekawą galerię postaci. Dosc powiedzieć, że jest wśód nich Cthullu i Leniwy Kot Morderca. Nie wiem czy można pójść wyżej od tego.

Jednak Chainsawsuit to idealny produkt paskologii, nauki o krótkich, celnych komiksach. Jest śmieszny, krótki, celny i , co najważniejsze, regularnie updateowany. Archiwa sięgają aż do zamierzchłego roku 2008 więc może nie zmuszam do obejrzenia wszystkich.

Ale warto zapoznać z tym komiksem i dodać go zakładek.

środa, 24 lutego 2010

Banter Banter proudly presents: Who Am I?

Jackie Chan is the man!

Nie muszę was o tym przekonywać, jednak jak to jest z jego późniejszymi filmami? Wo shi shei (to po chińsku) opowiada historię tajnego agenta, który musi odpierać ataki na swoją osobę. Byli koledzy, gangsterzy i inni niemilcy dybią na jego życie, a nasz biedny Jackie nie wie dlaczego.

Ok, fabuła nie jest odkrywcza, ale za to wykonanie jest świetne, to jeden z lepszych filmów Jackiego pod tym względem. Sztuczki kaskaderskie są na najwyzszym poziomie, choreografia walk nie zawodzi. Dla tych powodów warto pominąć idiotyczne czasem zawijasy historii i zachwycać się prostą rozrywką.

Gdzie znaleźć ten film? Tu:

poniedziałek, 22 lutego 2010

Videos of The Week

Przed nami wiele dziwnych rzeczy, ale zaczniemy tradycyjnie, czyli failem. Tym razem wersja parkingowa. Człowiek kontra samochód w dzikiej walce na śmierć i życie!

Porażka z dwóch kamer.

A teraz przedstawiam waszego nowego kolegę. Tylko nie proście go aby otworzył wam piwo, bo traktuje to dość dosłownie.

Od razu przopmina się Szczęki z filmów o Bondzie.

W ubiegłym tygodniu oglądaliśmy jak poradziłby sobie Big Bang Theory bez śmiechu. a teraz czas na Two And A Half Man z odpowiednią ścieżką. Wszystko dzięki oczywiście ekipie College Humor.

A teraz czekamy aż kwas wskoczy i oglądamy teledysk tak szaleńczy, że nie mam pytań. Pan Vader Abraham (co za imię!) bardzo lubi smerfy i nam o tym opowie. O, hej jednorożcu! Nie, nie mam nasionek, mam za to blbbalkaa asedasda.

niedziela, 21 lutego 2010

Weekendowa Lista Top 6: Złoczyńcy, którzy mogli by być dobrymi przywódcami

Dawnośmy się nie widzieli! Ale nic to, wracamy z mocną listą,  ponieważ zajmiemy się najgorszymi ludźmi na Ziemi.

Fanami Hello Kitty!

Do nich później. Najpierw przenosimy się do świata w którym umieszczamy tych złych za sterami światowej polityki. Czy ich skuteczność nie pomogła by nam w walce ze światowym kryzysem? Ha! Zacznijmy.

6. Scolar Visari (Killzone 2)

Ok, ten koleś jest zły. Właściwie dośc łatwo się domyslić kim jest w świecie Killzone. Ale za to nie można mu odmówić skuteczności i umiejętności trzymania w ryzach niesfornego społeczeństwa. Bez niego Hellgaści zaczęli by prawdziwą rozpierduchę, wojna pochłonęła by niewyobrażalne ilości ofiar. W drugiej częsci ciężko uznawać go za głównego złego, skoro jego planeta została najechana a oni się bronią. Eh ci Ameykanie, to znaczy siły ISA, oczywiście.

Poza tym głos podkłada Brian Cox, a to jeden z lepszych aktorów na świecie. To też się liczy.


5. Norman Osborn


Czyli Zielony Goblin. Ok, Norman narozrobiał w przeszłości, to znaczy pozabijał masę ludzi. Ale to samo zrobił Nick Fury i Tony Stark. Zgadnijcie kto był skuteczniejszym szefem międzynarodowej organizacji chroniącej Ziemię przed wszystkim?

Co prawda jego dni jako szefa wszystkich szefów sa juz policzone, jeśli pomysleć o tym głębiej to Norm był dość dobrym cappo di tutti cappi. Ziemia była bezpieczna, odpowiedni ludzie gnojeni itd. Osiągnął to nieciekawymi metodami fakt, ale w przypadku globalnego bezpieczeństwa nie ma żartów. Zwłascza jesli chodzi o ludzi, którzy potrafią strzeliać laserami z rąk.

Gdyby tylko nie ta fryzura Normie byłby na miejscu pierwszym.

4. Magneto

Eee, zdjęcie może niefortunne, ale Max Eisenhardt jest charyzmatycznym przywódcą. Dba o swoich ludzi (mutantów) i stara się walczyc o ich prawa. Robi to dość radykalnie, ale leży mu na sercu dobro swoich ludzi, a nie bogactwa czy sława. W jednym z lepszych eventów Marvela, "House of M", mogliśmy zobaczyc jak wyglądałaby Ziemia pod władzą Magneto.

I było tam totalnie słodko!

Serio, większość miała supermoce, szefem SHIELD był Wolverine a Ms. Marvel była najpopularniejszym herosem na świecie. Max byłby wyżej gdyby nie jego dobór nazw. "Braterstwo Złych Mutantów"? Naprawdę?


3. Imperator Palpatine


Imperium rządzi! A dokładniej rządzi nim Palpatine! Zing!

Ok, morduje Jedi, robi zadymę itd. ale przyniósł coś czego nie galaktyka nie zaznała od dawna: pokój. Zunifikował planety, położył kres wojnie i wprowadził wolny handel. Trochę mocno oclony, ale hej! nie mozna mieć wszystkiego.

Przy nim rebelianci wyglądają jak banda zadymiarzy, którzy postanowili zepsuć zabawę. No i nie zapominajmy, że jego uczniem jest Vader, więc nie musze mówic jakim kozakiem jest. Minusy?

What's wrong with your face? Serio, jest bardzo brzydki.

2. Victor Von Doom

Liczy się tylko Doom. Jeżeli rodzisz się z takim nazwiskiem to raczej nie będziesz ogrodnikiem.

Victor po wielekroć udowadniał, że jest twardym ale troszczacym się władcą. Gdy Fantastyczna Czwórka poparła przewrót w Latverii, jego następca doprowadził kraj do ruiny. I Doom wrócił, a z kranów znów popłynęło miód i mleko.

Co nie jest takie świetne jak się o tym pomyśli.

W innej doskonałej serii, "Emperor Doom", Doctor został panem świata i naprawdę było bardzo spokojnie. Na tyle spokojnie, że Avengersi mocno zastanawiali się czy obalic. Oczywiście w końcu to zrobili. Cholerni Avengersi!

Także wejdźcie na facebookową stronę i wyraźcie poparcie dla Doctora Dooma.


1. Lex Luthor


Tak, Lex był prezydentem świata i Ameryki, nie zawsze wychodziło to najlepiej. Ale jeśli schodzimy do podstaw, co tak naprawdę chce osiągnąć Luthor?

Chce pozbyć się z Ziemi kosmity, którego moce sa zagrożeniem dla wszystkich jej mieszkańców. Czyli leży mu na sercu dobro ludzkości i będzie je chronił. Pomyślcie chwilę: jakim właściwie prawem Supermen rości sobie tytuł obrońcy Ziemi i kto pozwolił mu tu przebywać? I kim tak naprawdę jest Superman? Ujawnij się!

Lex Luthor - nasz człowiek w Senacie 2012.

piątek, 19 lutego 2010

Łebski Komiks: Space Avalanche


Space Avalanche to jeden ze śmieszniejszych komiksów jakie ostatnio czytałem. Tematy poruszane przez Eoina Ryana to czyste złoto: Batman, Star Trek, Hulk, Ninja, Matrix czy GTA.

Z drugiej strony są też tematy uniwersalne jak życie seksualne delfinów czy nietoperzy, pochodzenie chrześcijaństwa, oraz powszechnie znana informacja jakoby delfiny były totalnymi dupkami. Wszystko to jednak blednie przy pasku, z którego Eoin jest najbardziej znany: Alfred ma Alzheimera.

Komiks jest dosc młody i wydawany co tydzien, więc śmigajcie do archiwów bo pominąłem dużo dobrego materiału.

wtorek, 16 lutego 2010

Banter Banter proudly presents: Universal Soldier: Regeneration

HOLY SHIT!

Nie wiem co powiedzieć, gdy zastanawiam się nad twrdzielskością tego filmu. Może krótki przykład?

W tym filmie 5 osób ginie poprzez rozbicie ich twarzy przez kilkanaście uderzeń pięsci. Nie jeden. Pięć osób ma rozbite twarze. I wierzcie mi, ginie znacznie więcej osób. Fabuła jest przerażająco głupia i nie o nią chodzi. Jest to w końcu film o nieumarłych cyborgach.

O dziwo znanych z poprzednich części Jeana Claude'a Van-Damme'a oraz Dolpha Lundgrena oglądamy dosc późno w filmie. Dostają swoje momenty, nie bójcie się. Jednak przez około 50 minut gwiazdą jest były mistrz wagi półciężkiej UFC, Andrei "The PitBull" Arlovski. I, oh boy, umie się bić.

Problem z bardzo w sumie lubianymi filmami wuxia jest teatralność walk. Nie widać w nich mocy, ani chęci przetrwania - to na pewno nie jest walka o życie. Gdy zombiecyborgi biją się w Uniwersalnym Żołnierzu, kurz wzbija się pod sufit, krew tryska i nie ma żartów. W ostatecznym rozrachunku ktoś ma twarz rozbitą jak pomidor.

Miałem przez chwilę wrażenie, że po prostu pan Arlovski zabił kilka osób na planie.

Kolejny plus zombiecyborgów? Nie rzucają one-linerami, nie muszą dobrze grać. I na tym powinno polegać kino. Obejrzyjcie ten film najprędzej jak się da.

Videos of the Week

Joł! Witajcie w ciekawym życiu.

Przedstawiam wam nowych idoli młodzieży. Tych dwóch trolli niszczy system.

Win? Raczej win, choć cięzko nie poczuć się trochę jak ten biedny urzędnik. Tych dwóch kolesi musi mieć teraz status bogów w swojej szkole.

Teraz kolejni mistrzowie drugiego plany, fake and gay, wiem o tym ale są mocni.

Heh he. Chcecie zobaczyć kota?

Dla niego mógłbym pracować nawet jako uzupełniacz kuwet. Skoro jesteśmy przy nienajlepszych pracach - odbieranie zamowień od HabbaBabbowców. Kim oni są?

Habba Babba? A może trochę Big Bang Theory? Bez śmiechu?

Dziwne, ale śmieszne. Ok, czekałem na to dłuzszy czas. Od 1:20 ten film wygrywa całość. Dolph Lundgren jest królem świata.

 

Maaan!

poniedziałek, 15 lutego 2010

Telewizja Ogólno Dostępna - Caprica



Mamy za sobą kilka odcinków "Caprici" i...
Jest dobrze. Dla fanów "Galactici" wrzucono np. małego Adamę i jego rodzinę (choć równie dobrze mogliby nazywać się Blooobprf - mam nadzieję, że ten wątek będzie rozwinięty i połączony jakoś fabularnie z poprzednim serialem), pozostali (szczególnie fani s-f) dostają porządny, trzymający w napięciu kawał rozrywki. Oprócz klasycznego dla science fiction motywu relacji człowiek - robot, mamy lekko kryminalne, a nawet sekciarskie tło.
Logiki czasami w tym wszystkim brak, ale samo tempo i postacie w fabule uczestniczące dają odczucie satysfakcji. Warto pochwalić aktorów, szczególnie Erica Stoltza za rolę doktora Graystone'a i Pauli Malcomson, która gra Amandę Graystone, jego żonę. Nie do końca przekonuje mnie liczny udział młodzieży gimnazjalnej, głównie pomysł, że de facto za powstaniem Cylonów stała Zoey, niepokorna, choć utalentowana uczennica. Poważnie?
I właśnie przy temacie Cylonów "Caprica" zaczyna się odrobinę rozłazić, pokazując to, co osłabiło finał "Battlestar Galactica" - jakąś taką dziwaczną metafizykę, która po rozłożeniu na czynniki pierwsze okazuje się być miałkim i lekko prostackim chwytem. Innymi słowy - temat jednego boga "Caprica" ciągnie śmiało, dorzucając do niego spiskowców i represje. Taaak...
Na szczególną uwagę zasługuje estetyka "Caprici" i ogólnie jej strona wizualna. Miasto nie odbiega zbytnio od naszej rzeczywistości, ale futurystyczne, rozmieszczone z wyczuciem i smakiem akcenty nie pozwalają zapomnieć, że mamy do czynienia z sci-fi. Osobiście czekam na mecz piramidy (na razie pokazano jedynie stadion).
"Capricę" warto śledzić nie tylko jeśli jesteście fanami "Battlestar Galactica", choć twórcy serialu wyraźnie liczą na taką publikę. To porządne, kanoniczne wręcz sci-fi, z futurystyczną wizją, która nie rzuca nam się na szyję i zasłania widok na wszystko inne poza stroną wizualną (Avatar?), a jest zrobioną z klasą otoczką dla treści. Treści, która mam nadzieję, rozwinie swój potencjał w coś naprawdę świetnego.

sobota, 13 lutego 2010

Indie Game Of The Week - FOnline


Poznałem kiedyś na imprezie człowieka, który powiedział, że lubi Fallout. Ja jako produkt propagandy Vault-tec uważam, że nie ma nic lepszego niż dobry post-nuke. Później powiedział, że przede wszystkim podoba mu się grafika (zrozumiałe), klimat (boski) i mini-nukes - whaaaaaaaaaaaaaaat?!

Telewizja ogólno dostępna: Why the hell you don't watch Archer? edition.


Archer!
Jeśli jeszcze tego nie wiecie - Arrested Development bylo najlepszym serialem jaki przydarzył się ludzkości od czasów Batmana z Adamem West. Niestety jak to zwykle w życiu bywa nic co dobre nie jest dostępne (wink wink). AD zdjęli z anteny po zaledwie 3 sezonach (i to nie całych!) a wszystkim, którzy odnajdywali komfort w oglądaniu najdziwniejszych ludzi na świecie, pozostało tylko siegnąć po twarde narkotyki.

piątek, 12 lutego 2010

8/16 - F-Zero




Nie lubię wyścigówek. Oprócz GTA myśl o jeżdżeniu wirtualnym autem napawa mnie jakimś wstrętem, jakbym jadł coś nieświeżego. ALE! Są wyjątki i te wyjątki należą zazwyczaj do kategorii "arcadowe wyścigi futurystycznych pojazdów na futurystycznych trasach z futurystyczną muzyką, którą wyciszam". Np. taki WipeOut. Albo pradziadek tegoż, czyli F-Zero na Super Nintendo.

czwartek, 11 lutego 2010

Łebski Komiks: The Oatmeal


Maaan, ciężko nie lubić tworczości Matt Inmana. To tak jakby nie lubić Batmana.

Nie jesteście z TYCH co nie lubia Batmana, prawda?

Może mieliście okazje obejrzeć część z jego prac, jak chociażby epickie: "5 powodów dla których uderzeni delfina jest dobrym pomyslem". Jes tego duzo duzo więcej, więc w nietypowej metodzie będę podawał tytuły i hyperłącza (zwane przez młodych użytkowników sieci Internet linkami).

Jak poznać, że twój kot chce cię zabić?

20 godnych poznania rzeczy o piwie

8 sposobow na poznanie, że twoim bliscy chcą cię pożreć

Piosenka o pterodaktylu

I inne, wiele minut dobrej zabawy, sprawdźcie koniecznie.

wtorek, 9 lutego 2010

Banter Banter proudly presents: Willow

W zamierzchłych czasach roku 1988, dawno przed Władcą Pierścieni Jacksona i Avatarem Camerona powstał film składający hołd klasycznemu fantasy. Nie było tam naoliwionych mięsni gubernatora Kalifornii, ani Brigitte Nielsen z fatalnym akcentem. Było za to mnóstwo zabawy i naprawdę śmieszne momenty. Przyznam, że z dużym wzruszeniem odkurzyłem tego antyka. Ostatni raz tak się wzruszyłem, gdy Saddam Hussein zabił Jana Pawła II samolotem.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Videos of the Week

Cholerni Amerykanie i ich Superbowl! Przez to święto hotdogów oraz słabego piwa w sieci pojawiło się mało filmików nie traktujących o Supermisce. Ale, ale, ale jak to mawiał prezydent Kwaśniewski musimy zacząć od mocnego faila.

Pan chce przeskoczyć motor. Co mógłoby pójść źle?

OK, obowiązkowy fail zaliczony, a teraz coś co męczyło mnie przez cały tydzień. "Powót do Przyszłości 3" to naprawdę świetny film, bardzo zabawny i w ogóle. jednak jedna scena umknęła mej uwadze i teraz powróciła z wielkimi reperkusjami.

WTF?!? Co to było? Czy to fake? Muszę się jakoś otrząsnąć. A czym najlepiej?

Failem.

Profesjonalizm w pełni.

Na pewno profesjonalna i ciekawa jest koncepcja filmow od Robolovera, który to oferują nasze uwielbiane filmy w postaci rapowanych kawałków. Był juz Predator, był już Terminator czas na Aliens ( a co mysleliście, że Liberator?). Jest to trochę długie, ale warte sprawdzenia.

Na samym końcu wygrzebany w związku z masą plotek wokół rebootu Spidermana przytęchły news o tym, że Wes Anderson (The Darjeeling Limited, Podwodne Życie ze Stevem Zissou, Genialny Klan) miał reżyserować przygody pajęczaka. A tak by wyglądąły.

Heh, cos wartego zobaczenia.

Do zobaczenia za tydzien, oby obfitszy w koty, epic faile i win FTW.

czwartek, 4 lutego 2010

Łebski Komiks: Dueling Analogs

Dawno nie mieliśmy komiksu o grach i dla graczy. A właściwie miałby być to jakis odmienny rodzaj komiksu? Czy gracze nie oddychają, nie czują, nie płaczą jak inni?

Nie.

Dlatego Dueling Analogs jest tylko dla hardkorowców!

Nie przesadzajmy, sa tez bardziej ogólne komiksy. W większości jednak odpowiadaja one na pytania takie jak: dlaczego Natal jest głupi? Dlaczego nie ma Battletoadsów? Dlaczego Garfield powinien się skończyć? Dlaczego Mistem Simów rządzi grzech?

Godna uwagi jest także seria "Gry, które nie powinny powstać".

Dobra rzecz, polecam.

Telewizja ogólno dostępna: FFS edition



Miało być o czymś innym i miało być w poniedziałek. Ale potem pomyślałem sobie, co jeśli zdarzy się najmniej oczekiwany scenariusz? Co jeśli pierwszy odcinek 6 sezonu LOST będzie naprawdę dobry? Postanowiłem poczekać i jak zwykle zostałem uderzony w twarz zgniłą rybą.
HERE BE SPOILERS by the way.

środa, 3 lutego 2010

In Case You Did Not Notice: Ong Bak 3

Słonie - są
Złoty Budda - jest
Tony Jaa = jak najbardziej
Kopanie - jasne
Pękające czaszki - no ba





Yay!

wtorek, 2 lutego 2010

Banter Banter proudly presents: Hulk vs Wolverine

Dzisiaj mamy premierę filmu "Planet Hulk", więc warto przypomnieć ten poprzedni obraz z zielonym panem w fioletowych spodniach.

Animacja Lionsgate to jedna z dwuczęściowego zestawu. W drugiej Thor jest bity w tej potykają się z Hulkiem, Wolverine, Omega Red, Sabertooth, Lady Deathstrike oraz Deadpool (Yeeah!).

Na szczęście nie jest to stemperowana wersja bohaterów, jakich znamy z bajki X-Man. Leje się krew, giną ludzie, tylko brakuje nagości i przekleństw. Mamy za to genialne teksty Deadpoola oraz naprawdę fajna akcja.

Naprawdę sprawdźcie to a później pójdźcie do sklepu po oryginał.

Indie Game Of The Week - GNILLEY



Skandynawia to kraina spokojnych ludzi, którzy ponad wszystko cenią sobbie ciszę. Dowodów na to jest mnóstwo - po pierwsze mieszkają w części świata gdzie nikt o zdrowych zmysłach nie pojawia się z własnej woli. Po drugie - muzyka, którą można usłyszeć o 16 w radiu. W związku z tym, od 2 dni większość moich sąsiadów unika mnie bardziej niż zwykle, a kiedy dochodzi do tego niekomfortowego momentu kiedy oboje znajdujemy się w tej samej windzie mierzą mnie wzrokiem pełnym strachu, jakbym był jakiegoś rodzaju wariatem.

poniedziałek, 1 lutego 2010

Videos of the Week

Siemano!

Zaczynamy niecodziennym failem, który jest tak naprawdę winem i na dodatek rickrollem. Jesli zrozumiałeś to zdanie, mam dla ciebie złe wiadomości.

To może jakis bardziej na miejscu fail. Profesjonalizm zawodowy a la Półwysep Apeniński.

Mistrzowie planów drugich i astralnych.


W kwestii wpadek na żywo niedawno prawie został zniszczony wszechświat



A teraz bardzo ciekawe połączenie czołówki Star Wars z animacjami w stylu lat 70.

Nicely done. Jesli jesteśmy przy pomieszaniu porządków to czas na starcie dwóch tytanów.

Mój głos na Jodie.

I konćzymy piosenką, na dodatek klasyczną. Włoska grupa Nerd Follia zrobiła cover najlepszego songa na Ziemi. Nie jest to zbyt profesjonalne, ale brawa dla chłopaków.

Gdzie mozna dostać tą głowę konia?