Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weekendowa lista. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą weekendowa lista. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 kwietnia 2010

Weekendowa Lista Top 6: Niezbyt rozgarnięci bohaterowie seriali, których kochamy

Ani słowa o Świętach! Nie istnieją one w naszym języku. Jezus był Velociraptorem/Zombie (niepotrzebne skreślić), więc jego urodziny nas nie obchodzą.

Dzisiaj wracamy do tematyki postaci z seriali, które kochamy. Poprzednio mówiliśmy o łajdakach i douchebagach, dzisiaj pomówimy o ludziach, delikatnie rzecz ujmując, głupich jak buty. Ale i tak ich lubimy.


6. Joey Tribbiani (Friends)

Nie jestem gigantycznym fanem "Friendsów", wiem że wielu jest i muszę przyznać, że postać grana przez Matta Le Blanca jest świetnie skonstruowana. Obżartuch, ignorant i człowiek całkowicie oporny na wiedzę.

Postać cieszyła się na tyle dużą popularnością, że stworzono spin-off pod tytułem, o dziwo, "Joey". Raczej go nie oglądajcie. Chyba że musicie. Wtedy też nie.


5. Tracy Jordan (30 Rock)


Na samym początku myślałem, że Tracy Jordan to Tracy Morgan. A tu zaskoczenie! To dwie inne osoby. Choć niesamowicie podobne.

Pierwsze odcinki "30 Rock" były trochę irytujące, ale później opóźniona gwiazda TJa zaczęła świecić pełnym blaskiem. Rany, jaki on jest naiwny. Jack Donaghy nabrał go raz, że leci na Księżyc. Innym razem ścigali go "Czarni Krzyżowcy". Ale to akurat prawdziwe zagrożenie.


4. Charlie Day (It's Always Sunny in Philadelphia)


"U Nas W Filadelfii" (doskonały tytuł, kolejne zwycięstwo polskich tłumaczy) prezentuje galerię bardzo odrażających postaci, jednak Charlie wyróżnia się wyjątkowym opóźnieniem społecznym. Nie umie czytać, żyje w norze, bywa stalkerem i okropnym typem.

Z drugiej strony...

Hm...

Chyba nie ma drugiej strony.


3. Homer Simpson (The Simpsons)

Protoplasta wszystkich serialowych kretynów, łysawy pracownik elekrowni atomowej w Springfield, ojciec rodziny, pijak i kłamca. Przez 21 lat swojego wyświetlania serial przeszedł ewolucję z karykatury wizerunku amerykańskiej rodziny w "co w tym tygodniu zepsuje Homer".

Mały tip dla Matt Groeninga - wszyscy i tak ogladają Futuramę.


2. Peter Griffin

Nowy król domowego kretynizmu. Rozmiar jego głupoty jest nie do ogarnięcia. "Family Guy" także przerodził się w "Peter Griffin vs The World", ale mamy tu znacznie więcej pomysłów. No i przede wszystkim Bird is The Word!

Ale kto mógł znaleźć się na pierwszym miejscu? Kto zdeklasował mistrza z Quahog, Spooner St.?


1. Ricky (Trailer Park Boys)


"Chłopaki z Baraków" to dla mnie kultowy serial. Ricky, Bubbles i Julian stali mi się bliscy jak bracia, których straciłem w Wietnamie. Jeśli sądzicie że prawdziwe żule mieszkaja na Osobwicach - obejrzyjcie kilka odcinków "TPB".

Ricky nie umie:

- Pisać

- Czytać

- Wypowiadać się bez przeklinania

- Spędzić roku bez odsiadki w pierdlu

Najlepszy moment? Ricky żył do trzydziestki w przekonaniu, że Bóg i Święty Mikołaj to ta sama osoba. Chociaż tak naprawdę jest.

I rest my case.

niedziela, 21 lutego 2010

Weekendowa Lista Top 6: Złoczyńcy, którzy mogli by być dobrymi przywódcami

Dawnośmy się nie widzieli! Ale nic to, wracamy z mocną listą,  ponieważ zajmiemy się najgorszymi ludźmi na Ziemi.

Fanami Hello Kitty!

Do nich później. Najpierw przenosimy się do świata w którym umieszczamy tych złych za sterami światowej polityki. Czy ich skuteczność nie pomogła by nam w walce ze światowym kryzysem? Ha! Zacznijmy.

6. Scolar Visari (Killzone 2)

Ok, ten koleś jest zły. Właściwie dośc łatwo się domyslić kim jest w świecie Killzone. Ale za to nie można mu odmówić skuteczności i umiejętności trzymania w ryzach niesfornego społeczeństwa. Bez niego Hellgaści zaczęli by prawdziwą rozpierduchę, wojna pochłonęła by niewyobrażalne ilości ofiar. W drugiej częsci ciężko uznawać go za głównego złego, skoro jego planeta została najechana a oni się bronią. Eh ci Ameykanie, to znaczy siły ISA, oczywiście.

Poza tym głos podkłada Brian Cox, a to jeden z lepszych aktorów na świecie. To też się liczy.


5. Norman Osborn


Czyli Zielony Goblin. Ok, Norman narozrobiał w przeszłości, to znaczy pozabijał masę ludzi. Ale to samo zrobił Nick Fury i Tony Stark. Zgadnijcie kto był skuteczniejszym szefem międzynarodowej organizacji chroniącej Ziemię przed wszystkim?

Co prawda jego dni jako szefa wszystkich szefów sa juz policzone, jeśli pomysleć o tym głębiej to Norm był dość dobrym cappo di tutti cappi. Ziemia była bezpieczna, odpowiedni ludzie gnojeni itd. Osiągnął to nieciekawymi metodami fakt, ale w przypadku globalnego bezpieczeństwa nie ma żartów. Zwłascza jesli chodzi o ludzi, którzy potrafią strzeliać laserami z rąk.

Gdyby tylko nie ta fryzura Normie byłby na miejscu pierwszym.

4. Magneto

Eee, zdjęcie może niefortunne, ale Max Eisenhardt jest charyzmatycznym przywódcą. Dba o swoich ludzi (mutantów) i stara się walczyc o ich prawa. Robi to dość radykalnie, ale leży mu na sercu dobro swoich ludzi, a nie bogactwa czy sława. W jednym z lepszych eventów Marvela, "House of M", mogliśmy zobaczyc jak wyglądałaby Ziemia pod władzą Magneto.

I było tam totalnie słodko!

Serio, większość miała supermoce, szefem SHIELD był Wolverine a Ms. Marvel była najpopularniejszym herosem na świecie. Max byłby wyżej gdyby nie jego dobór nazw. "Braterstwo Złych Mutantów"? Naprawdę?


3. Imperator Palpatine


Imperium rządzi! A dokładniej rządzi nim Palpatine! Zing!

Ok, morduje Jedi, robi zadymę itd. ale przyniósł coś czego nie galaktyka nie zaznała od dawna: pokój. Zunifikował planety, położył kres wojnie i wprowadził wolny handel. Trochę mocno oclony, ale hej! nie mozna mieć wszystkiego.

Przy nim rebelianci wyglądają jak banda zadymiarzy, którzy postanowili zepsuć zabawę. No i nie zapominajmy, że jego uczniem jest Vader, więc nie musze mówic jakim kozakiem jest. Minusy?

What's wrong with your face? Serio, jest bardzo brzydki.

2. Victor Von Doom

Liczy się tylko Doom. Jeżeli rodzisz się z takim nazwiskiem to raczej nie będziesz ogrodnikiem.

Victor po wielekroć udowadniał, że jest twardym ale troszczacym się władcą. Gdy Fantastyczna Czwórka poparła przewrót w Latverii, jego następca doprowadził kraj do ruiny. I Doom wrócił, a z kranów znów popłynęło miód i mleko.

Co nie jest takie świetne jak się o tym pomyśli.

W innej doskonałej serii, "Emperor Doom", Doctor został panem świata i naprawdę było bardzo spokojnie. Na tyle spokojnie, że Avengersi mocno zastanawiali się czy obalic. Oczywiście w końcu to zrobili. Cholerni Avengersi!

Także wejdźcie na facebookową stronę i wyraźcie poparcie dla Doctora Dooma.


1. Lex Luthor


Tak, Lex był prezydentem świata i Ameryki, nie zawsze wychodziło to najlepiej. Ale jeśli schodzimy do podstaw, co tak naprawdę chce osiągnąć Luthor?

Chce pozbyć się z Ziemi kosmity, którego moce sa zagrożeniem dla wszystkich jej mieszkańców. Czyli leży mu na sercu dobro ludzkości i będzie je chronił. Pomyślcie chwilę: jakim właściwie prawem Supermen rości sobie tytuł obrońcy Ziemi i kto pozwolił mu tu przebywać? I kim tak naprawdę jest Superman? Ujawnij się!

Lex Luthor - nasz człowiek w Senacie 2012.

niedziela, 31 stycznia 2010

Weekendowa Lista Top 6: Kolejne złośliwe strony

Zrobiliśmy to raz, zróbmy to ponownie! W dzisiejszych czasach trzeba recyklować wszystko, nawet pomysły na Weekendowe Listy.

Ad R.E.M.!

6. Learn from my Fail

Autozłośliwość też się liczy. Porażki i nauki o życiu, czyli jak żyć bez facepalmów.

Niezłe kwiatki na tej stronie.

5. Ugliest Tattooes

Tatuaże są fajne!


Uhh.

Ludzie to wam zostaje na całe życie!

CAŁE ŻYCIE!


4. Pale is New Tan


Nie ma to jak zimny chłodek piwnicy i blask monitora, więc pewnie możecie słusznie założyć, że nasze skóry to odcienie bieli. Ale nie wszyscy tak robią, oj nie i mogą skończyć na tej stronie.

Marchewka, Marchewka, Marchewka.


3. Failbooking


Plusy FB:

+ aplikacje

+ wielkie galerie

+ cały świat

Minusy:

- możesz failnąć i skończyć na tej stronie

- ciężej jest być stalkerem


2. Poorly Dressed People


Ocenianie Obcych Ludzi to domena (pun!) Internetu od lat.

Ta strona przyczepiła się do najmniej ważnego aspektu ludzkiej egzystencji, czyli ubioru. Dla mnie wszyscy mogliby chodzić nago. Albo w strojach kurczaka.


1. Meme Generator

Dom Chłopca z Klarnetem, Wrednej Żaby Kawalera, PedoDziobaka, Psa-Rady i Ramireza. Legendy.

Included - Rasizm i inne przyjemności.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Weekendowa Lista Top 5: Filmy animowane, które powinieneś obejrzeć zamiast kolejnej produkcji Pixara.

Wiem, wiem, wiem. Pixar jest przezajebisty i wszystko co wychodzi z tego studia to cud, miód i wazelina. Całkowicie się z tym zgadzam. Ich animacja jest świetna, historie głębokie a zabawa podczas oglądania przednia. Jest jednak ciemna strona tego wszystkiego - to właśnie Pixar zabił tradycyjną sztukę filmu animowanego. Niezależnie czy mówimy tutaj o kreskówkach rysowanych klatka po klatce czy puppet movies sklejanych do kupy zdjęcie po zdjęciu, trzeba się przyzwyczaić do faktu, że teraz jest to już tylko domena INDIE twórców.

niedziela, 10 stycznia 2010

Weekendowa Lista Top 6: Ludzie, którzy najczęściej FAILują

FAIL! Ten entuzjastyczny okrzyk towarzyszy porażkom, pomyłkom i zwyczajnym nieszczęściom. Jednak są grupy społeczne, które moga liczyć na mniejsze współczucie u przeciętnego widza filmów (u ktorego to empatia i tak jest bliska zera).

Żeby nie było wątpliwości -  nie nawołujemy do nienawiści a nawet niechęci wobec poniższych grup. Z samej ilości filmików z ich udziałem wynika jednak jedno - śmieszą bardziej niż inne.

I to jest złe! Wstydź się!


6. Żołnierze

Damn. Te chłopaki i dziewczyny po prostu zaciągnęli się do sił zbrojnych. To nie ich wina, że są otoczeni sprzętem, którego zawodność jest wyjątkowo widowiskowa.

Zobaczymy, czy gdy wściekłe sowoniedźwiedzie zapukają do drzwi, będziecie się tak śmiali!


5. Fani sportów różnych

Jak wiadomo tłum to zdehumanizowana grupa ludzi. Tłum kibiców to zdehumanizowana, napojona alkoholem, wrzeszcząca grupa ludzi o pomalowanych twarzach. Naprawdę ciężko z nimi sympatyzować. Stąd taka masa kibicowskich porażek.

4. Akrobaci-amatorzy

Moglibyśmy wypełnić tą listę samymi nieudanymi backflipami. Skoro już podejmujesz się tej zabawy - nie nagrywaj tego na kamerę. Jesli już nagrałeś -  nie pokazuj. Z drugiej strony, nie można oglądac tylko filmów o kotach.


3. Pijani

Uuuu. Tu mamy problem, bo jak śpiewał pewien bardzo przystojny chłopak: "Been there, done that, I'm having  fun, don't put me down". Z drugiej strony dobrze wiemy, że stan upojenia daje +4 do rzutów na szczęście, więc straty sa minimalne.


2. Otyli

Niestety, choć sami nie jesteśmy pozbawieni wad - liczba filmików w których ludzie z nadwagą mają kłopoty idzie w tysiące. Skąd najczęściej pochodzą te filmy? Z otłuszczonych Stanów Zjednoczonych Ameryki (Północnej). Gdzie sprzedają Colę w trylitrowych opakowaniach.


1. Maskotki


Nawet tak współczująca osoba jak ja nie ma słów na obronę maskotek. Nie wiem po prostu co powiedzieć.

niedziela, 13 grudnia 2009

Weekendowa Lista Top 6: Niespodzianki roku 2009

Podsumowań czas zacząć! To jest zawsze najlepsze w nowym roku - można obejrzeć stary z perspektywy nieuczestniczenia w nim.

Po tym kulawym temporalnym homunkulusie czas przejść do materii. A będę nią wszystkie te miłe rozczarowania jakie spotkały nas w tym roku.

6. Modern Warfare 2


Misja na lotnisku, brak serwerów i inne śmierdzące newsy nastawiły nas raczej nieprzychylnie do nowego dzieła Infinity Ward. Choć fabuła jest trochę słabsza od pierwszej to gigantyczna machina promocyjna wywindowała MW 2 na szczyty sprzedaży.

Nikt chyba nie śmie dalej podtrzymywać tezy o tym że gry sa dla dzieci. Nie po tym jak Modern Warfare 2 osiągnęło największy zysk z pierwszego tygodnia w historii wszystkiego.

6. Captain America: Reborn



Steve Rogers wrócił po krótkiej, dwuletniej, nieobecności i zrobił to w niezłym stylu. Chyba wszyscy chcieli widzieć w "Rebornie" tani sposób na wskrzeszenie uznanej marki w komiksach, ale nikt nie spodziewał się ta akcja się powiedzie.

A ten komiks jest naprawdę dobry.


4. Misfits


Heroes? Zobaczcie Misfits!

Nowy serial brytyjskiego Channel 4 to podobna w konstrukcji opowieść o grupce nastolatków zyskujących moce. o ile w Heroesach słuzyły one do czynienia zła lub dobra w "Misfits" służą do imprezowania i hardej wixy. Posłuchajcie też akcentów tej złotej młodzieży. Miód na moje uszy.

Zaraz...


3. The Blackest Night


Kto myślał, że będzie to podróbka Marvel Zombies to się bardzo miło rozczarował. Event tylko gdzieniegdzie jest prowadzony ciężkawą ręką a na razie rozwija się bardzo dynamicznie. DC utwierdziło się za to w listach sprzedaży i zajmuje 6 miejsc w top 10 najlepiej sprzedających się komiksów.

Gdyby tylko nie "Cry for Justice"...


2. L4D2


Fani oburzeni, kobiety mdlały, owce tyłki bolały i inne nieszcżęścia wróżono podejrzanie szybkiej kontynuacji valvowskiego hitu.

Co wyszło?

To jest naprawdę świetna gra i zmiany są na tyle duże by miały sens. Dajcie tej grze szanse a, zaprawdę powiadam wam, opłaci się.


1. G.I. Joe: Rise of The Cobra


Cooo?

Tak, ten absurdalnie głupi film był niesamowitym zaskoczeniem. Naprawdę dobrze się bawiłem oglądając ten nonsens, co można zaklasyfikować jako Guilty Pleasures (restricted trademark).

Z drugiej strony Transformers 2.

niedziela, 6 grudnia 2009

Weekendowa Lista Top 6: Najlepsze społeczności moderskie

Modding to tworzenie dodatkowego contentu do gier za pomocą narzędzi dostarczonych przez twórców. Niektórzy przewidują, że jest to przyszłość gamingu. My przewidujemy zwiększenie zawartości fallicznej w naszych ukochanych grach.

Niektóre gry potrafią jednak przyciągnąć prawdziwych fanatyków, a jak powszechnie wiadomo, fanatyk + mnóstwo wolnego czasu = genialne dzieła. Ew. stalking, ale to sie nie liczy. Właśnie o fanatykach gier , któzy biorą sprawy w swoje ręce jest ta lista, więc gościu miły zasiądź do lektury.


6. Total War Series


Chodzi rzecz jasna nie tylko o mody poprawiające niektóre nieścisłości historyczne - jest to bardzo przydatne i pouczające, ale jak mówią w szkole nauka jest nudna. Znacznie ciekawsze są całkowite konwersje i polecam gorąco serwis poświęcony wyłącznie modom do doksonałych strategii Creative Assembly.

Najlepszy mod: Call of Warhammer


5. Trackmania Sunrise


Bandy maniaków ciągle dodające nowe trasy do tej dość prymitywnej ścigałki wynikają z tego że gra w trakcie przechodzenia zmusza do tworzenia konstrukcji. Poza tym jest to łatwe i obsługiwalne z poziomu serwera dostarczonego przez twórców.

Najlepszy mod: Wszystkie trasy Press Forward (samoprzechodzące się) - czyste szaleństwo.


4. Operation Flashpoint

Stara juz gra, ale ekipy dodające nowe misje, stroje, broń czy pojazdy trzyma się mocno. Większość z nich robi też do Armed Assault więc można pograć w obie symulacje żołnierza. Oczywiście pisząc "symulacja" mam na mysli, że nie można zastrzelić wszystkich ala Rambo. A jedzenie jest fatalne.

Najlepszy mod: Wrzesień 39 (realistyczny i trudny)


3. Neverwinter Nights

Pierwszy Neverwinter był rajem dla modderów. Latwy (jak na ówczesne czasy) zestaw narzędzi. Lata mijały, druga część pojawiła się i okazało się że ludzie juz mniej się do niego palą. Ale lista moderska bez NWN to jak Batman bez Robina. Znaczy się hetero a tego bysmy nie chcieli.

We salute you NWN!


2. Unreal/Half Life II


Sa to takie potęgi moderskie, że aż nie wiem od czego zacząć. Bedę więc wymieniał:

- Red Orchestra

- Portal

- Garry's Mod

- Team Fortress II

No i oczywiście

Najlepszy mod: Counterstrike


1. Mount & Blade


Ta gra jest dośc brzydka. Staroświecka. Nie wszystkie rozwiązania się sprawdzają. Ma swoje nielogiczności. Sprowadza się do jednego.

Ale jest to równocześnie najlepsza gra RPG ubiegłego roku.

P.S. Powstaje oficjalny CD Projektowy standalone pt. Ogniem i Mieczem. A w o czekiwaniu sprawdźcie tą stronkę. Ilośc modów może przyprawić o zawrót głowy.

Najlepszy mod: The Last Days. OMG ile ja grałem w tego moda! AAAAAAA!



niedziela, 22 listopada 2009

Weekendowa Lista Top 6: Najlepiej zagrani przeciwnicy Batmana.

Batman!

Jest świetny. Posiada także bardzo ciekawą galerię superzłoczyńców. Oczywiście zdarzają się tam ludzie, którzy popełniają zbrodnie zwiazane z kalendarzem lub latawcami, ale większość z nich to urocza gromadka wariatów.

Wcielenie się w nich może pójść poprawnie, jak Aaronowi Eckhartowi w roli Harveygo Denta lub Michelle Pfeiffer w roli Seliny Kane. Może też wyjść jak Arnoldowi Schwarzeneggerowi w roli Victora Friesa lub Tommiemu Lee Jonesowi w roli Two-Face.

Może też wyjść świetnie i o tym opowiemy.


6. Scarecrow (głos: Corey Burton) z Batman: Gotham Knight

Batman: Rycerz Gotham był ciekawą próbą spojrzenia na zachodnich superherosów przefiltrowanym przez japońska mentalność. Wyszło średnio, ale nowelka "In Darkness Dwells" wybija się za sprawą klimatu oraz występu człowieka, który kocha straszyć nawet bardziej niż sam Mroczny Rycerz. Niestety występ Jonathana Crane'a jest dość krótki, ale sposób w jaki jest przedstawiony rządzi!

To właśnie bolało mnie w nowych filmach o Batmanie - Scarecrow jest jednym z moich ulubieńców, a w obu obrazach został potraktowany jak Bitch Stewie z "Family Guya". Więcej Stracha Na Wróble!


5. Harvey Dent (głos: Richard Moll) z Batman: The Animated Series

Najlepszy serial animowany słynął nie tylko ze świetnie dobieranych głosów. Stworzył na przykład postać Harley Quinn a wielu złoczyńcom nadał trochę głębi. Mr. Freeze chciał ożywić swoją chorą żonę, Harvey Dent zaś miał poważne problemy psychiczne jeszcze przed wypadkiem. Rozszczepienie osobowości jest znacznie lepszą podbudową do czynienia zbrodni niż to co działo się w Mrocznym Rycerzu chociażby.

Poza tym Two-Face jest totalnym maniakiem! Gorąco polecam odcinek o jego powstaniu. Ryk jaki wydobywa z siebie w momencie gdy Batman podmienia mu monety był naprawdę niesamowity.


4. Joker (głos: Mark Hamill) z Batman: Arkham Asylum

Oczywiście Luke Skywalker podkładał także głos pod Księcia Zbrodni w serialu, ale dopiero doroślejsza (w znaczeniu giną ludzie) gra pozwoliła na całkowite wyzwolenie szaleństwa. Joker jest obecny od początku do końca, a chemia jaka wytwarza się między nim a panem w pelerynce jest niewiarygodna.

Mark Hamill stworzył postac Jokera, która jest całkowicie nieobliczalna i w kwestii psychozy przebija wszystkich innych. Jednak są lepsze Jokery...


3. Joker (Jack Nicholson) z Batman

Nie sądzę by Jack Nicholson grał Jokera. On po prostu był sobą. Dlatego ten Joker był naprawdę świetny. Dyskusje trwają, czyj Joker jest lepszy i chyba juz wiecie, że bardziej doceniam Heatha Ledgera. Już się tłumaczę.

Jakkolwiek występ pana Nicholsona jest nienaganny sama postać jest trochę przesadzona. Przeważyła osobowość klauna, który oczywiście zabija i sieje zniszczenia, ale robi to w komiczny sposób. Dlatego wyżej na liście...


2. Joker (Heath Ledger)  Batman: Dark Knight

Scena z ołówkiem.

Why so serious?

Ale najbardziej definiująca jednak była scena przesłuchania.

Pamiętam, że po teym fragmencie w kinie nie zaszeleścił żaden papierek nikt się odezwał i chyba każdy był choć trochę przestraszony. Ten Joker jest po prostu przerażający. Nie ma tutaj klaunów i napisu "bang!" wyskakujących z pistoletów. Jest psychotyczny anarchista, który daży do pełnego chaosu.

Ale mimo świetnej gry aktorskiej i doskonałego filmu to jednak nie Joker, Książe Zbrodni zasiądzie na piewszym miejscu naszej listy. To miejsce należy do...


1. Riddler (Frank Gorshin) z Batman: The Series

Wowzakapowza!

Tak, zarówno serial jak i film zlat 60-tych ubiegłego wieku kręciły się przede wszystkim wokół całkowitego szaleństwa Człowieka Zagadki. Poza tym, że jest moim ulubionym przeciwnikiem Batmana, trzeba oddać zasługi Frankowi Gorshinowi. Grany przez Oscara Romero Joker mógł podawać herbatę na kinderbalach w porównaniu z całkowicie maniakalnym Riddlerem.

Dla samych wartości sentymentalnych polecam obejrzeć Westowego Batmana, chociażby po to by zobaczyć wcielone szaleństwo. Jim Carrey? Nawet do kostek nie sięga.

Muszę jednak przyznać że największa kreacja superzłoczyńcy pojedynkującego się z latającą myszą nigdy nie ujrzała światła dziennego. WB przy obsadzaniu aktorów do Batman: The Animated Series poczatkowo testował Tima Currego do roli Joker. Postawili na Hamilla ponieważ wersja Currego była zbyt szalona.

Dla pewności powtórzę: TIM CURRY BYŁ ZBYT SZALONY BY GRAĆ JOKERA.


niedziela, 15 listopada 2009

Weekendowa Lista Top 6: Aktorzy, którzy przegrali ze swymi rolami.

Fikcja jest po stokroć lepsza od prawdy. Jeśli nie zgadzasz się z tym stwierdzeniem to cię nie lubimy. Czasami fikcyjna postać stworzona w umyśle scenarzystów przerasta aktora, który wcielił się w nią. Pamiętamy wówczas nie człowieka, lecz sztuczny wytwór chorej wyobraźni. Jakże nieludzkie! Jakże tragiczne!

Whatever.

Oto lista aktorów, których zapamiętamy tylko z tego kogo grają. Niektórzy z nich żyją, więc jeszcze moga to zmienić. Ale, tak między nami, szanse są bardzo nikłe.


6. Elijah Wood/Frodo

(Przepraszam za jakość)

(Przepraszam za zawartość)

Problem jest taki, że pan Wood zagrał naprawdę w dużej ilości filmów. Ale za każdym razem gdy widzę jego postać widzę dzielnego hobbita z Shire'u. W filmie "Green Street Hooligans" zagrał Amerykanina, który przyjeżdża do Anglii by bić się w imię West Hamu. Jak więc scenarzyści rozwiązali zbyt mały współczynnik badassery.

Dali mu papierosa.

Życzę Elijahowi jak najlepiej, mam nadzieję że... zaraz, zaraz. Chyba juz o tym mówiłem.


5. George Reeves/Superman

Nie, nie Christopher Reeve. Jeden z pierwszych Supermenów, odtwórca roli z serialu. Tak mocno przypisany do swej roli, że nie udało mu się zagrać nic innego. O jego smutnej historii opowiada film z Adrienem Brodym i Benem Affleckiem "Hollywoodland".

He he, smutne smutnym, ale mówimy o człowieku, który zarabiał na życie zakładając gacie na spodnie. Najlepsza robota na świecie.


4. Daniel Radcliffe/Harry Potter

(Małe wytłumaczenie do wideła: w Japonii przeprowadzono konkurs w którym nagrodą była podróż na plan zdjęciowy nowego Harrego. Po wywiadzie powinni jej tez zapewnić nową bielizną, bo stara pewnie trochę zalana moczem. Ze szczęścia.)

Właściwie cały cast tych filmów nadawałby się doskonale.

Chłopaki i dziewczyny niech szukają jakiegoś dobrego funduszu inwestycyjnego, bo nie sądzę, aby oferty sypały się obficie. Daniel Radcliffe pogrywa w teatrze i to pogrywa ostro (z nagością włącznie). Jeśli zostanie obsadzony w roli Bilba równie dobrze może szukać miejsca na świecie, gdzie nie sięgają nerdowskie łapki. A sięgają daleko, do licha!

Oczywiście nie mówimy tu o Emmie Watson. Ona ma inną rolę do spełnienia buahaha ha ha ha!


3. Paul Reubens/Pee Wee Herman

Paul Reubens stworzył jedną z bardziej charyzmatycznych, zabawnych i sympatycznych postaci w historii kina. Jego film "Pee Wee's Big Adventure" jest jednym z lepszych filmów z lat 80. I jednym z pierwszych w reżyserii Tima Burtona.

Wyjście z tej postaci było niemożliwe. Więc do dziś pan Reubens jest kojarzony tylko z Hermanem.

No i z wyrokiem za przetrzymywanie pornografii dziecięcej. Hmm.


2. Mark Hamill i Carry Fisher/Luke Skywalker i Leia Organa

No tak. Musieli się pojawić. Najbardziej zapatrzone w siebie rodzeństwo do czasów Angeliny Jolie i jej brata w historii.

Należy im oddać, że wsławili się na niektórych polach także swoją dalszą pracą. Pani Fisher dość dużo grywała w tetrach oraz miała genialną rolę w "Blues Brothers". Mark Hamill stworzył postać Jokera w Batman: The Animated Series.

Ale dla nas pozostaną zawsze i wszędzie rodzeństwem Skywalkerów.


And the number one is:


Mr. T/B.A. Barrackus


Nie mam bladego pojęcia, gdzie zaczyna się pan T a kończy Barrackus. Jest to nie do odróżnienia. Mr. T miał swoją własną bajkę, komiks, zabawki a nawet płatki śniadaniowe. W pewnym momencie mogłeś obudzić się i używać przez cały dzień tylko produktów z logiem pana ze złotymi łańcuchami.

Remake "Drużyny A", który będzie pełnometrażowym filmem, w roli B.A. widzi zawodnika UFC Quintona "Rampage" Jacksona.

Ale Mr. T jest tylko jeden.


Honorable mentions: Sacha Baron Cohen i Leonard Nimoy.

niedziela, 8 listopada 2009

Weekendowa Lista Top 6: Ikoniczne fryzury.

Każdy chciał byc kiedyś fryzjerem.

No dobra nie każdy, ale większość z nas ma włosy na głowie i czasami przez ich specjalne ułożenie jesteśmy rozpoznawani. Taki na przykład Gandhi albo Kojak dzięki czupryną zyskiwali na estymie. Zaznaczam od razu, że nie wiem jak tak naprawdę wyglądali. Tak czy owak oto najbardaziej ikoniczne fryzury.


6. Łysina - większość bohaterów gier

Kliknijcie na obrazek powyżej, może uda wam się zauważyć pewne podobieństwa.

O tak. Twórcy gier okazują się ostatnio bardzo wymyślni w tworzeniu bohaterów. Kwadratowoszczęcy marines, lekko nieogoleni i patrząc spod byka. Po części spowodowane formatem gier (rzeczoni marines strzelają do zombie/nazistów/kosmitów) po części z patrzenia na obsadę "Prison Brake".


5. Paul Phoenix/William Guile

Pan Guile, powyżej, za długo czasu spędził na lotniskowcu, ponieważ postanowił stworzyć lądowisko na swojej głowie. Niestety nic z jego cudownego owłosienie nie zostało przeniesione do filmu "Street Fighter". Wyobrażacie sobie JCVD z taką fryzurą?

Paul Phoenix z drugiej strony nauczony częstymi upadkami na głowę postanowił stworzyć sobie poduszkę zabezpieczającą przed wstrząsieniem mózgu. Ja bym poprzestał na dyskretnym afro, ale Paul jest zbyt radykalny - jego zadowoli dopiero stojący na czubku łepetyny komin. Bardzo ładny komin.


4. Wolverine

Pan Logan/James musi chyba spać stojąc na głowie opartej na dość wąskiej desce. Albo jest to zwązane z jego zwierzęcą naturą?

No tak uderzające podobieństwo.


3. Sindel

Kto to jest? Postać z Mortal Kombat III. Co w jej fryzurze jest takiego specjalnego, że zasługuje na miejsce na tej liście? To:

Ał.


2. Loczek Clarka Kenta


Ach, jakże on urokliwy. Jak dobrze podkręcony. Jak spływa po spokojnym czole. Perfekcja, prefekcja, ferpekcja. Nic dziwnego że pani Lois i Lana nie mogą oderwać wzroku.

P.S. Clark Kent to też Supermen, jakbyście nie wiedzieli.


1. Księżniczka Leia Organa

Na miejscu pierwszym najbardziej epickie bułeczki w dalekiej galaktyce dawno, dawno temu. Całkowicie nieprzydatne (nic w nich nie słychać), niezbyt eleganckie, ale i tak je kochamy nad życie.

poniedziałek, 2 listopada 2009

Weekendowa lista Top 6: Ludzie, którzy powinni juz skończyć.


Zespół Purrfect śpiewał o zejściu w porę ze sceny i jest to zdolność niełatwa do opanowania. Niektórzy nerdowie atakują nas swoimi pomysłami tyle lat, że robi się to dość straszne. Oto (oficjalna, a jakże) lista najbardziej irytujących z nich.


6. Hideo Kojima

Jak to! Hideo to mistrz naracji, tworca niezapomnianych historii haba haba haba. I co z tego? Jego ostatni twór był najdłuższą operą mydlaną na ziemi i nikt słowa nie powie? Kojima, enough is enough.


5. Stan Lee w filmach Marvela


Stan is the Man. Ale jego liczne pojawienia się w filmach o moich ulubionych bohaterach przeszły od fazy urocznej do naprawdę denerwującej. Spiderman 3? WTF?


4. Peter Molyneux

Ile lat mamy czekać na "tą" grę? Ona nidy nie powstanie, za to Peter słusznie zbiera tytuł Jerzego Engela świata gier. Dużo gadki i nieiwiele do popracie. Dlaczego ta nisko? Bo Fable to mimo wszystko fajne gry.


3. Micheal Bay/Uwe Boll

Z technicznego punktu widzenia nie jest to nerda ale douchebag pełną gębą. Kręci jednak filmy o bohaterach nerdowskich fantazji i jego odpowiedzią na wszystko jest biegnąca w slo-mo Megan Fox. Oraz rasizm. I wybuchy.

Trzeba mu jednak przyznać, że mógł wymyślić gorsze rozwiązanie niż Megan.

Uwe Boll z drugiej strony to ostateczny douchebag. Jego filmy są cudnownie beznadziejne. In plus- ma do siebie dużo dystansu no nie będę na niego rantował bo mnie pobije.

Heh. Mimo tego powinniście udać się na tą stronę i podpisać petycję, aby skończył tworzyć te swoje crapy.


2. Rob Liefeld

Nie będę nawet zamieszczał żadnego "dzieła" Roberta, bo nie zasługuje na to nawet w ramach naśmiewania. Bobby nie potrafi narysować prosto, jego postacie nie mają stóp, kobiety to on nigdy nie widział. Zarazykuję - rysuje gorzej ode mnie. Zresztą co będę mówił, wszystko jest wyjaśnione w tym artykule.

Tylko by pokazać skalę problemu. X-force w latach 90 sprzedawał się w dwu milionowym nakładzie. Wiecie ile sprzedało się największego hitu ostatniego roku, "Captain America: Reborn"? 200 000.

America = Land of oportunity.


1. George Lucas

Tu się ze mną zgodzicie.

niedziela, 25 października 2009

Weekendowa Lista Top 6: Kanały na Youtube godne subskrypcji.

Youtube zostało wymyślone w celu walki z produktywnością i niszczenia produktu krajowego. Ale ciężko zorientować się w tym cąłym gąszczu filmikow z kotami, wywrotek skaterów i wypadków samolotowych z podłożoną muzyką Metalliki. Oto kilka (a dokładniej 6) kanałów, które zapewnią wam rozrywkę w czasie gdy na waszym dysku nie ma jeszcze nowego "Family Guya".


6. Monthy Python

Nie muszę chyba przedstawiać panów z najlepszego kabaretu na świecie. Niedawna 40 rocznica to dobra okazja by przypomnieć sobie ich stare gagi, a także obejrzeć kilka niepublikowanych. Takich jak ten:


5. Lonely Island

Andy Samberg et consortes stanowią powód dla którego SNL dalej istnieje. Wydali swoją doskonałą płytę "Icredibad" (gorąco polecam), namówili Natalie Portman do klnięcia, zabridzuli spodnie i płynęli na łódce. Czysty geniusz. Na przykład to:


4. Stan Burdman

Odchodzimy od profesjonalnych produkcji. Stan recenzuje gry. Czasami wpadną mu niezłe kaszany. Szczerze polecam jego serię "Worst Games". Obejrzyjcie na przykład Bugsiego i jeśli nie współczujecie temu człowiekowi - NIE MACIE SERCA!


3. The Official Channel Awesome

Ten Pan W Okularach znany też  jako Nostalgia Critic to znana postać w Internecie. Jego długa batalia z AVGNem przeszła do historii (i pewnej karcianki). Jego recenzje dotyczą po części naszego dzieciństwa więc, warto je obejrzeć. Poza tym kiedyś ukradliśmy mu hasło więc niech ma trzecie miejsce na naszej liście.


2. The Switcher

W latach 80-tych i 90-tych powstałe wiele beznajdziejnych animacji, tworzonych tylko z myślą o natłuczeniu szybkiej kasy na jakims tymczasowym zjawisku. Często dotyczyło to gier komputerowych i straszne efekty pracy amerykańskich grafików możemy oglądać do dziś. Polecam szczerze serię "Stupidity", której głównym celem jest kreskówka "Street Fighter". Mały sneak peek, ale obiecajcie mi że obejrzycie chociaż kilka filmów OK?


1. Equals Three

Ray William Johnson jest królem Internetu.

niedziela, 18 października 2009

Weekendowa lista Top 6: Harde strony ze zdjęciami.

My na Banterze lubimy się pośmiać. Dlatego często oglądamy Marcina Dańca i Dane'a Cooka. A w wolnych chwilach chodzimy sobie po stronkach i oglądamy śmieszne zdjątka. Oto kilka z nich, bez jakiegoś specyficznego porządku. Po prostu wejdźcie i się pośmiejcie.


6. This is Photobomb


Fotobomba to akt sztuki. Trzeba wyczucia, zdolności mimicznych, czasem niesamowitej sprawności i zawsze wielkiej bezczelności. Dobrzy trafiają na tą stronkę, lepsi stają się memami, a najlepsi zostają szopowani do innych zdjęć. Pewnego dnia możesz byc to TY!


5. Awful Tattoos


Alkohol + Gotówka = galeria tatuażu żenującego. Nie zrozumcie mnie źle - sam mam tatuaż, ale czasami przeglądając tą stronkę można złapać się za głowę. Like seriously WTF?


4. Picture is Unrelated

-"Ha ha, ale miałem wczoraj szaloną noc!"

-"Szaloną? Widziałeś TO!"

-"GRAGASHABBAAASAAA"


3. Sorry I Missed Your Party

Chyba pisałem juz o tej stronie, ale od wódki pamięć się nie poprawia. Właściwie są to zdjęcia z imprez z ciekawym komentarzem. Niektóre z nich są bardzo NSFW, ale co zrobić. Wixa rządzi się własnymi regułami.


2. People of Walmart


Nie bardzo możemy sobie wyobrazić taka galerię osobowości jaką znaleźć w amerykańskich Walmartach. Lidl, Biedronka i Plus się chowają, prawdziwa elita tam chodzi w porównaniu z wariatami, którzy kupują w WM. Gdzie ci ludzie się nie myli?


1. Awkward Family Photos

Zaprzeczenie w czystej postaci jakoby z rodziną najlepiej wychodziło się na zdjęciu. Jest wręcz przeciwnie, lepiej z rodziną juz wyjść na piwo.


niedziela, 11 października 2009

Weekendowa lista Top 6: Największe beefy w historii

Beef to zapożyczona z elomłodzieżowego języka walka między raperami, którzy wymieniają się uwagami na temat swoich mam. Nie omineło to też królestwa nerdów. Rodzierające środowisko dissy sprawiały, że patyczkowaci okluranicy oraz pryszczate tłuścioszki okładali się po głowach. Z jakiego powodu? Obejrzyjcie sami.


6. Star Trek vs Star Wars

Ojciec wszystkich beefów. Od niego się zaczęło. Zwolennicy Kirka i Hana Solo walczyli na miecze świetlne i klingońskie ostrza zanim jeszcze wiedziałeś kto to jest Batman. W ameryce podział jest tak silny, że nie następuje krzyżowanie się między tymi dwoma szczepami (żeby być szczerym, prawdziwy fan tych tytułów w ogóle nie ma okazji do krzyżowania się). Podział jest tak wielki, że nawet zrobili o tym film.

Ubaw po pachy. Wiliam Shatner jest największym cżłowiekiem w historii.


5. DC vs Marvel

Nie ma zapiekłej nienawiści między tymi dwoma frakcjami, mozna mówić raczej o niechęci. Jednak patrząc na to z boku, wybór jest ciężki. Batman czy Spiderman? Superman czy Iron Man? Green Lantern czy Deadpool? Na boku powiem, że raczej przemawia do mnie świat Marvela, ale nie oznacza to że nie kocham Mrocznego Rycerza. Same wydawnictwa popełniły nawet serię crossoverów, ale było to dośc pokraczne.


4. UT vs Quake 3: Arena

Kto grał na początku stulecia ten potwierdzi moje słowa. Fighty między zwolennikami obu opcji były dosć harde i istniały nie tylko w sferze wirtualnej. W kafejkach internetowych (relikt ubiegłych czasów) przekleństwa rzucane na lewo i prawo oraz niedojedzone części pizzy, sprawiały, że czułeś się jak na linii frontu. a potem nastał CS i pogodził wszystkich.


3. Xbox 360 vs PS3 vs Nintendo Wii (trochę naciągane ale cóż)

Trash talk nigdy nie osiągnął takich rozmiarów jak za sprawą gier sieciowych na konsolach. Miliony opóźnionych dzieci znalazły swego wroga - człowieka, który ich ostatnio zafragował. W trakcie rozgrywek w Halo 3 czy CoD: MW nasłuchacie się więcej niz od dorożkarza na cyku. Dlatego nie gram na konsolach. Bo jeśli się przesadzi to staje się to:


2. WoW vs każdy inny MMO

Czy byłby to Eve Online, Lineage, Ultima, WAR, AoC, Guild Wars, Everquest czy nawet gry w przeglądarkach prawdziwy wowowy nołlajf powie tylko "meh". Azeroth jest Panem i Władcą zazdrosnym niczym starotestamentowy bóg, nie zna innych, a jego wyznawcy nie cofną się przed niczym aby poprzeć swój punkt. Porwania i tortury włącznie.


1. PC vs Mac

Steve Jobs czy Bill Gates? Mactardy oddadzą się pierwszemu, piecarze drugiemu. Mała podpowiedź - oboje chcą od nas pieniędzy reszta ich nie obchodzi.


Honourable mentions: AMD vs ATI, Władca Pierścieni vs Narnia, Władca Pierścieni vs Warhammer: FB

Pamiętacie jeszcze jakies? Dajcie znać w komentarzach.


niedziela, 4 października 2009

Weekendowa Lista Top 6: Najkrwawsze gry XXI wieku

Człowiek to okrutne stworzenie. Cieszy go ból i cierpienie. Gdzieś głęboko w nas tkwią pokłady sadyzmu, które sprawiają, że gdy widzimybrutalne sceny nasze nozdrza rozszerzają się, serce przyspiesza i nie dzwonimy nazajutrz.

Nie inaczej jest z grami - to o co oskarżają je Jack Thompson et consortes jest miejscami prawdą, ale ich konluzja jest bzdurna. Żaden normalny człowiek nie zamorduje innego w okrutny sposób dlatego, że wcześniej zagrał w grę. Zamorduje go, bo jest psychopatą, ale za to ciężko winić producentów gier.

Lista obejmuje gry które wyszły po roku 2000, nie chcę zamieszczać tu kwiatków w stylu "Phantasmagorii" czy inny staroci. Także, zapnijcie pasy, nałóżcie gogle, bo jak mawiają teksańscy potentaci naftowi - "There will be blood!".


6. Wolverine: Origins Video Game

Zaraz po wyjściu tego okropnego filmu spora część fanów zastanawiała się: "Kto stępił pazury Loganowi?" I gdzie są nasze pieniądze?". Odpowiedźi na drugie pytanie nie mogę udzielić, ale drugie jest w moim zasięgu.

W grze James Howlett był w 100% badassem i dupkiem, jakiego kochamy. Rzucał się na swoich wrogów z prawdziwą furią i szatkował ich na drobne plasterki. Dużo było wrzasków i odciętych członków, a sama gra pozwalała na odreagowanie stresów dnia codziennego za pomocą kilku celnie wymierzonych machnięć pazurzastą łapą. Ubaw po pachy.


5. Gears of War

Obie części gry opowiadają o grupie komandosów o posturach Pudziana i szczęka Kapitana Bomby, którzy dzielnie odpierają ataki złowrogiej Szarańczy. Mimo iż podstawą rozgrywki jest walka na odległość, często jesteśmy kuszeni podejściem na bliski dystans i przeniesienia rywalizacji na osobisty poziom. A pisząc to mam na mysli niszczenie przeciwników za pomocą pił mechanicznych.

Druga odsłona przyniosła kilka nowych egzekucji, które cieszą szczególnie w trakcie rozgrywki multiplayer. Nie ma to jak przyjemność skakania po głowie postaci kontrolowanej przez twojego kolegę. Jesli się nie obrazi to możecie później iść na piwo. Albo 14.


4. The Punisher

Frank Castle nie jest miłym gościem. Kiedyś, gdy pewien niesczęśnik podjął złą decyzję zniszczenie grobów jego rodziny, Punisher powiesił go na drzewie w za jego wnętrzości.

Ale, to co dzieje się w grze z 2005 roku przechodzi pojęcie. Piranie, niedźwiedzie, noże, fortepiany, piece, silniki, piły i elektryczność. Wszystko to może zostać użyte w celu skłoonienia niemilców do gadania. Oczywiście twoim zadaniem jest przesłuchanie ich, a nie zabicie, ale skoro taka opcja została udostępniona, to na pewno ktoś z niej skorzysta.

Poza tym, wątpliwej sławy, wyróżnikiem gra była dośc przeciętna i nienajlepsza.


3. God of War

(Video powyżej trochę przydługie a muzyka straszna, ale wiecie o co chodzi)

Kratos się nie opiernicza. Jego zajęciem jest bicie ludzi i wychodzi mu to naprawdę nieźle. Jednak nie można nie zauważyć, że miejscami zdaje się sprawiac mu to bardzo dużo przyjemności. Na litość Latającego Potwora Spaghetti, mówimy o człowieku/bogu, który zabił swoją rodzinę rozcinając ich na pół.

A mówią, że JA mam problemy z gniewem. JA! JAAAAA!!!


2. Ninja Gaiden 2


Jeśli tłem gry jest walka potężnego ninja z armią potworów, nie spodziewamy się herbatki u królowej. Ale to co dzieje się na ektranie w trakcie rozgrywki Ninja Gaiden 2 przechodzi wszelkie pojęcia. Ryu Hayabusa leci przez zastępy wrogów jak przecinak, a już po chwili ściany i podłogi są pokryte demonim pomiotem, lub jego częściami. Radykalne!

Prócz tego ta gra jest równio krwawa jak i trudna, przejście jej na poziomie ninja wymaga nadludzkiej koordynacji. Wcale się nie zdziwiłem, gdy okaząło się obecnym mistrzem świata jest Tony Jaa. (Ok, nie jest, ale pewnie by był gdyby nie był zajęty KOPANIEM LUDZI KOLANEM W GŁOWĘ).


1. Manhunt


Myślicie sobie: "Co jest? Taki gniot? Wcale tak dużo krwi tam nie było?". Po części macie rację - Manhunt to raczej kiciuś mały w porównaniu do niektórych tytułów na tej liście. Miejsce pierwsze otrzyma jednak za ilość kontrowersji jakie wywołał. Podobnie było z Postalem - wydanym w 1997 roku. Gra niby stawia nam jakieś zadanie i wcale nie zmusza do brutalnych rozwiązań.

Ale do licha, ktoś pracował nad animację człowieka, który dostaje siekierą w kręgosłup! Czyli na drodze do ujrzenia tej animacji stoi tylko nasze współczucie. Współczucie do kilku zer i jedynek?

I tu dochodzi do osobistych przemyśleń. Zawsze miałem problem z graniem całkowicie zdeprawowaną postacią. Gdy grze uda się stworzyc sympatyczne postacie, nie mam serce do zabijania ich, a w formie zaprzezntowanej przez Manhunt, to nawet największych śmieci bym nie chciał zabijać. Cóz, może Legion Złych Mutantów powinien poczekac z nominowaniem mojej osoby na ich przezsa, ale teraz już za późno! Cmoknij mnie, Magneto!

Drugą opcja jest -  nie zadajecie sobie tych pytan, które wymieniłem wcześniej, co oznacza, że jesteście normalni i nie grozi wam psychiatryk. Gratulacje.


Honourable Mentions: Bloodrayne, Madworld, Dead Space, Fallout 3,

niedziela, 27 września 2009

Weekendowa Lista Top 6: Ludzie po 50, którzy skopaliby by ci dupę

Kult młodości to rzecz stara jak cywilizacja (albo twoja stara ZING!), ale faktem jest, że społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, ale każdy dzień przybliża nas do oglądania "Tańca z Gwiazdami", chodzenia do Kościoła i narzekania w poczekalni lekarskiej.

Są jednak ludzie, którzy mimo siwizny potrafią położyć i ciebie i mnie w kilku polach. Oczywiście nie będzie to lista profesorów czy reżyserów, ale ludzi z naszego podwórka.


6. Stephen Hawking


Urodzony: 1942
W czym jest od ciebie lepszy: W nauce i ownowaniu mimo przeciwności losu

Przed chwilą napisałem, że ludzi nauki są wyłączeni a już teraz łamię tę regułę. No i co z tego? Stephen mimo ciężkiej choroby był w stanie nieważkości, ożenił się ponownie, wystąpił kilka razy w Simpsonach i jest najbardziej rozpoznawanym naukowcem na świecie. Ja wygrałem kiedyś turniej w pingponga.


5. Patrick Stewart


Urodzony: 1940
W czym jest od ciebie lepszy: W byciu idolem nerdów i nastolatek

Patrick Stewart mógłby przyjść na imprezę ubrany w worek po ziemniakach i łapcie cięte z opony samochodowej i spokojni wyszedłby z tuzinem dziewcząt. A my stalibyśmy w kuchni i pili na smutno, śpiewając cygańskie pieśni. BTW: sprawdźcie jego reakcję na oświadczenie Rickiego, że nie oglądał Star Treka.


4. Adam West


Urodzony: 1928 (tak!)
W czym jest od ciebie lepszy: poczucie humoru i bycie Batmanem

Bycie Batmanem jest największym achievementem jakie można zdobyć w tej długiej, ponurej grze jaką jest życie. Oprócz tego Adam West wciela się w Adama Westa, burmistrza Quahog, największego psychopatę w dziejach administracji publicznej.


3. Leonard Nimoy


Urodzony: 1931
W czym jest od ciebie lepszy: byciu logicznym

Leonard Nimoy jest postacią, która przedefiniowała nasze myślenie o Vulcanach. Wcześniej myśleliśmy, że to wybuchające szczyty, wypełnione rozżarzoną lawą. Teraz wiemy, że to nasi najwięksi sprzymierzeńcy.


2. Arnold Schwarzenegger


Urodzony:
1947
W czym jest od ciebie lepszy: w polityce i na rękę też by cię położył.

Arnie jest debeściak. Jego mafia też jest debeściak. Jego filmy to już największy debeściak na ziemi. Jego plan ratowania budżetu Kalifornii to już mniejszy debeściak, ale trudno. Poza tym czy wiecie, że Arnold trzyma replikę swojego miecza z Conana w gabinecie?



1. William Shatner


Urodzony: 1931
W czym jest od ciebie lepszy: We wszystkim.

Nigdy nie osiągniesz nawet połowy tego co William Shatner. Lista jego osiągnięć mogłaby być kilka razy dłuższa od tej listy. William Shatner zrobił wszystko co można zrobić w życiu. Wygrał.

niedziela, 20 września 2009

Weekendowa Lista Top 6: Najzabwniejsze nieserialowe programy w polskiej telewizji

Miesiąc TV zbliża się ku końcowi, ale nie martwcie się ponieważ czas na spojrzenie w przeszłość. Swego czasu w polskiej telewizji nie puszczano tylko tańców na lodzie, programów publicystycznych i pornusów. Nie jestem pewien tego ostatniego bo nieczęsto oglądam telewizję.

Istniały też programy autentycznie zabawne, które bronią się przed starzeniem. Może i nie mieliśmy swojego Monty Pythona, ale, do licha, przynajmniej się staraliśmy! Tak czy owak oto bardzo subiektywna lista programów w TV.

6. Słów Cięcie Gięcie

Autorski program Szymona Majewskiego był programem raczej już nie spotykanym. Opierał się na telefonach widzów i ich odpowiedziach na zadawane zagadki. Aha, istnieje Szkło Kontaktowe, czyli jeszcze się dzwoni.

Najlepszą częścią były zdecydowanie zagadki a raczej rebusy w postaci scenek zagranych przez aktorów. Do dziś pamiętam te łatwe jak "Kazi mierz nad Wisłą" i trochę trudniejsze jak "Bez zębny". Ogólnie można było się pośmiać choć nie była to raczej klasa światowa.

P.S. Nie ma filmiku z tego programu poza lochami Woronicza, ale żeby udowodnić, że pan Majewski to zabawny człek - kawałek jego obecnego show.



5. Szymon mówi Show

Ha ha! Mam was! Znowu Pan Majewski tym razem na samych początkach Canal + (wszyscy pamiętamy niekodowanych "Przyjaciół", "13 Posterunek" i genialne "Szczepan i Irenka". Częścią tego pasma był także kolejny program Szymona Majewskiego i tu trzeba uchylić czapki bo jest miejscami genialny. Oto jeden z odcinków przegrany w radykalny sposób z kasety VHS (czyt wałhaes)



4. Allewizja

Podałbym oryginalne nagrania kabaretu "Tey", ale nie było mnie na świecie w momencie ich nadawania, więc dobry będzie też wspominkowy cykl programów. Zebrali się wówczas wszyscy uczestnicy i twórcy by porozmawiać o starych dobrych czasach. Największy plus - niepublikowane wcześniej nagrania.



3. MdM

Był czas, gdy prowadzący nie musieli wykrzykiwać swoich tekstów, a nawet mogli być trochę ospali. Za to byli śmieszni i czuć było, że dobrze się dogadują. W ramach MdMu występowali także inni aktorzy, byli goście, piosenki, scenki kabaretowe ale moim faworytem były zawsze "Pajacyki".




2. Za chwilę dalszy ciąg programu


Potężna ekipa pod dowództwem panów M&M w kooperacji z panami Szcześniakiem i Wasowskim stworzyła wiele doskonałych skeczy. Zcdcp był wypełniony humorem jak ToiToi na Przystanku Woodstock czyli po sufit. Najlepsza część? Zdecydowanie "Tętno Pulsu"






1. KOC czyli Komiczny Odcinek Cykliczny



Jakieś pytania?

niedziela, 13 września 2009

Weekendowa lista Top 6: Najzabawniejsze programy nieserialowe w TV

Wspominaliśmy tydzień temu że, telewizja służy przede wszystkim jako miejsce spawnowania seriali do torrentów. No cóż, trochę nagięliśmy fakty ponieważ Amerykanie tworzą również programy które nie są nimi a również zasługują na seedowanie. Niektóre to programy publicystyczne, inne to typowe talk-showy, ale łączy je nieosiągalna dla polskiej telewizji mieszanka humoru, powagi i charyzmy prowadzących. Sprawia ona, że warto co tydzień (albo częściej) zobaczyć co się dzieje za Wielką Wodą i poniszczyć swoje gałki oczne.

Oczywiście to żart - od ekranu oczy się nie psują. Kto tak twierdzi ten cieć.


6. The Late Late Show



Prowadzący Craig Ferguson jest największą zaletą tego programu. Jego szkocki akcent i zdziwienie dla amerykańskiej rzeczywistości jest zachwycające. Jeden ze starszych programów w telewizji, ale nie zdziadział tak jak Late Night Dave Lettermana.

5. Colbert Report



Stephen Colbert zaczynał jako jeden z komików w ekipie "Daily Show", ale jego skecze były tak wybitne, że otrzymał własny program. Komentuje w nim aktualności polityczne, z punktu widzenia konserwy republikańskiej, doprowadzając ich zacietrzewienie do górnych granic. Jest w tym tak przekonujący, że część Amerykanów jest przekonana, że to wszystko jest na serio.

Ale z drugiej strony część Amerykanów sądzi że Słońce krąży wokół Ziemi. Co często wytyka...


4. Real Time with Bill Maher



Bill Maher nie ukrywa swoich zapatrywań na współczesny świat. Krytykuje rządzących i opozycję. Śmieje się z ignorancji szerzącej się w Ameryce. Kpi z religii (polecam jego film "Religulous"). No i klnie, bo puszczają go późno w nocy na HBO.

W programie zawsze są goście i panel dyskusyjny. Czasami są świetni i ciekawe tematy jak dyskusja z Bradem Pittem o jointach, które kiedyś kręcił, czasami nudnawe. Ale zawsze warto zobaczyć początkowy monolog oraz New Rules pokazywane na koniec programu. Jeszcze jeden klip bo nie mogłem się powstrzymać.



3. The Tonight Show with Conan O'Brien



Jeśli nie znacie Conana i jego absurdalnej fryzury, tracicie bardzo wiele. Był świetny w "Late Niht with Conan O'Brien", a po przeprowadzce do LA i zajęciu miejsca Jaya Leno dopiero się rozkręca. Ciekawi goście, genialne skecze, no i ta fryzura.


2. Daily Show



Powyżej Jon Stewart niszczy na powyższym klipie ownuje ekipę z "Crossfire". Poza tym jego program jest 20 minutami potężnej publicystycznej dawki humoru. Sam Jon Stewart został wybrany najbardziej wiarygodnym prezenterem w Ameryce. Przypominam że jest komikiem. W nowych odcinkach nie potrzeba nawet by cokolwiek mówił po pokazaniu swoich klipów. Starczy jego zdziwiona twarz.
Zdecydowanie najazabwniejszy program quasi-publicystyczny w telewizji. Co mogło go więc pobić?


1. Penn and Teller's Bullshit



Wyświetlany na Showtime program ma klauzulę, w której nie może nazwać opisywanych przez zachowań jako oszustwa albo kłamstwa. Prowadzący, komicy i iluzjoniści Penn Gillette i Teller, mogą za to nazywać je gównem prawdą i jest to najlżejsze przekleństwo jakie pada w tym programie.

Świetnie napisany, ciekawe tematy, zabawni goście i paradokumentalny format sprawia, że każdy odcinek to mocny trening mięśni brzucha oraz zastrzyk wiedzy. I przekleństw.

P.S. Obejrzyjcie koniecznie odcinek 3 siódmego sezonu o grach komputerowych.