Pokazywanie postów oznaczonych etykietą superman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą superman. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2010

Weekendowa Lista Top 6: Złoczyńcy, którzy mogli by być dobrymi przywódcami

Dawnośmy się nie widzieli! Ale nic to, wracamy z mocną listą,  ponieważ zajmiemy się najgorszymi ludźmi na Ziemi.

Fanami Hello Kitty!

Do nich później. Najpierw przenosimy się do świata w którym umieszczamy tych złych za sterami światowej polityki. Czy ich skuteczność nie pomogła by nam w walce ze światowym kryzysem? Ha! Zacznijmy.

6. Scolar Visari (Killzone 2)

Ok, ten koleś jest zły. Właściwie dośc łatwo się domyslić kim jest w świecie Killzone. Ale za to nie można mu odmówić skuteczności i umiejętności trzymania w ryzach niesfornego społeczeństwa. Bez niego Hellgaści zaczęli by prawdziwą rozpierduchę, wojna pochłonęła by niewyobrażalne ilości ofiar. W drugiej częsci ciężko uznawać go za głównego złego, skoro jego planeta została najechana a oni się bronią. Eh ci Ameykanie, to znaczy siły ISA, oczywiście.

Poza tym głos podkłada Brian Cox, a to jeden z lepszych aktorów na świecie. To też się liczy.


5. Norman Osborn


Czyli Zielony Goblin. Ok, Norman narozrobiał w przeszłości, to znaczy pozabijał masę ludzi. Ale to samo zrobił Nick Fury i Tony Stark. Zgadnijcie kto był skuteczniejszym szefem międzynarodowej organizacji chroniącej Ziemię przed wszystkim?

Co prawda jego dni jako szefa wszystkich szefów sa juz policzone, jeśli pomysleć o tym głębiej to Norm był dość dobrym cappo di tutti cappi. Ziemia była bezpieczna, odpowiedni ludzie gnojeni itd. Osiągnął to nieciekawymi metodami fakt, ale w przypadku globalnego bezpieczeństwa nie ma żartów. Zwłascza jesli chodzi o ludzi, którzy potrafią strzeliać laserami z rąk.

Gdyby tylko nie ta fryzura Normie byłby na miejscu pierwszym.

4. Magneto

Eee, zdjęcie może niefortunne, ale Max Eisenhardt jest charyzmatycznym przywódcą. Dba o swoich ludzi (mutantów) i stara się walczyc o ich prawa. Robi to dość radykalnie, ale leży mu na sercu dobro swoich ludzi, a nie bogactwa czy sława. W jednym z lepszych eventów Marvela, "House of M", mogliśmy zobaczyc jak wyglądałaby Ziemia pod władzą Magneto.

I było tam totalnie słodko!

Serio, większość miała supermoce, szefem SHIELD był Wolverine a Ms. Marvel była najpopularniejszym herosem na świecie. Max byłby wyżej gdyby nie jego dobór nazw. "Braterstwo Złych Mutantów"? Naprawdę?


3. Imperator Palpatine


Imperium rządzi! A dokładniej rządzi nim Palpatine! Zing!

Ok, morduje Jedi, robi zadymę itd. ale przyniósł coś czego nie galaktyka nie zaznała od dawna: pokój. Zunifikował planety, położył kres wojnie i wprowadził wolny handel. Trochę mocno oclony, ale hej! nie mozna mieć wszystkiego.

Przy nim rebelianci wyglądają jak banda zadymiarzy, którzy postanowili zepsuć zabawę. No i nie zapominajmy, że jego uczniem jest Vader, więc nie musze mówic jakim kozakiem jest. Minusy?

What's wrong with your face? Serio, jest bardzo brzydki.

2. Victor Von Doom

Liczy się tylko Doom. Jeżeli rodzisz się z takim nazwiskiem to raczej nie będziesz ogrodnikiem.

Victor po wielekroć udowadniał, że jest twardym ale troszczacym się władcą. Gdy Fantastyczna Czwórka poparła przewrót w Latverii, jego następca doprowadził kraj do ruiny. I Doom wrócił, a z kranów znów popłynęło miód i mleko.

Co nie jest takie świetne jak się o tym pomyśli.

W innej doskonałej serii, "Emperor Doom", Doctor został panem świata i naprawdę było bardzo spokojnie. Na tyle spokojnie, że Avengersi mocno zastanawiali się czy obalic. Oczywiście w końcu to zrobili. Cholerni Avengersi!

Także wejdźcie na facebookową stronę i wyraźcie poparcie dla Doctora Dooma.


1. Lex Luthor


Tak, Lex był prezydentem świata i Ameryki, nie zawsze wychodziło to najlepiej. Ale jeśli schodzimy do podstaw, co tak naprawdę chce osiągnąć Luthor?

Chce pozbyć się z Ziemi kosmity, którego moce sa zagrożeniem dla wszystkich jej mieszkańców. Czyli leży mu na sercu dobro ludzkości i będzie je chronił. Pomyślcie chwilę: jakim właściwie prawem Supermen rości sobie tytuł obrońcy Ziemi i kto pozwolił mu tu przebywać? I kim tak naprawdę jest Superman? Ujawnij się!

Lex Luthor - nasz człowiek w Senacie 2012.

niedziela, 15 listopada 2009

Weekendowa Lista Top 6: Aktorzy, którzy przegrali ze swymi rolami.

Fikcja jest po stokroć lepsza od prawdy. Jeśli nie zgadzasz się z tym stwierdzeniem to cię nie lubimy. Czasami fikcyjna postać stworzona w umyśle scenarzystów przerasta aktora, który wcielił się w nią. Pamiętamy wówczas nie człowieka, lecz sztuczny wytwór chorej wyobraźni. Jakże nieludzkie! Jakże tragiczne!

Whatever.

Oto lista aktorów, których zapamiętamy tylko z tego kogo grają. Niektórzy z nich żyją, więc jeszcze moga to zmienić. Ale, tak między nami, szanse są bardzo nikłe.


6. Elijah Wood/Frodo

(Przepraszam za jakość)

(Przepraszam za zawartość)

Problem jest taki, że pan Wood zagrał naprawdę w dużej ilości filmów. Ale za każdym razem gdy widzę jego postać widzę dzielnego hobbita z Shire'u. W filmie "Green Street Hooligans" zagrał Amerykanina, który przyjeżdża do Anglii by bić się w imię West Hamu. Jak więc scenarzyści rozwiązali zbyt mały współczynnik badassery.

Dali mu papierosa.

Życzę Elijahowi jak najlepiej, mam nadzieję że... zaraz, zaraz. Chyba juz o tym mówiłem.


5. George Reeves/Superman

Nie, nie Christopher Reeve. Jeden z pierwszych Supermenów, odtwórca roli z serialu. Tak mocno przypisany do swej roli, że nie udało mu się zagrać nic innego. O jego smutnej historii opowiada film z Adrienem Brodym i Benem Affleckiem "Hollywoodland".

He he, smutne smutnym, ale mówimy o człowieku, który zarabiał na życie zakładając gacie na spodnie. Najlepsza robota na świecie.


4. Daniel Radcliffe/Harry Potter

(Małe wytłumaczenie do wideła: w Japonii przeprowadzono konkurs w którym nagrodą była podróż na plan zdjęciowy nowego Harrego. Po wywiadzie powinni jej tez zapewnić nową bielizną, bo stara pewnie trochę zalana moczem. Ze szczęścia.)

Właściwie cały cast tych filmów nadawałby się doskonale.

Chłopaki i dziewczyny niech szukają jakiegoś dobrego funduszu inwestycyjnego, bo nie sądzę, aby oferty sypały się obficie. Daniel Radcliffe pogrywa w teatrze i to pogrywa ostro (z nagością włącznie). Jeśli zostanie obsadzony w roli Bilba równie dobrze może szukać miejsca na świecie, gdzie nie sięgają nerdowskie łapki. A sięgają daleko, do licha!

Oczywiście nie mówimy tu o Emmie Watson. Ona ma inną rolę do spełnienia buahaha ha ha ha!


3. Paul Reubens/Pee Wee Herman

Paul Reubens stworzył jedną z bardziej charyzmatycznych, zabawnych i sympatycznych postaci w historii kina. Jego film "Pee Wee's Big Adventure" jest jednym z lepszych filmów z lat 80. I jednym z pierwszych w reżyserii Tima Burtona.

Wyjście z tej postaci było niemożliwe. Więc do dziś pan Reubens jest kojarzony tylko z Hermanem.

No i z wyrokiem za przetrzymywanie pornografii dziecięcej. Hmm.


2. Mark Hamill i Carry Fisher/Luke Skywalker i Leia Organa

No tak. Musieli się pojawić. Najbardziej zapatrzone w siebie rodzeństwo do czasów Angeliny Jolie i jej brata w historii.

Należy im oddać, że wsławili się na niektórych polach także swoją dalszą pracą. Pani Fisher dość dużo grywała w tetrach oraz miała genialną rolę w "Blues Brothers". Mark Hamill stworzył postać Jokera w Batman: The Animated Series.

Ale dla nas pozostaną zawsze i wszędzie rodzeństwem Skywalkerów.


And the number one is:


Mr. T/B.A. Barrackus


Nie mam bladego pojęcia, gdzie zaczyna się pan T a kończy Barrackus. Jest to nie do odróżnienia. Mr. T miał swoją własną bajkę, komiks, zabawki a nawet płatki śniadaniowe. W pewnym momencie mogłeś obudzić się i używać przez cały dzień tylko produktów z logiem pana ze złotymi łańcuchami.

Remake "Drużyny A", który będzie pełnometrażowym filmem, w roli B.A. widzi zawodnika UFC Quintona "Rampage" Jacksona.

Ale Mr. T jest tylko jeden.


Honorable mentions: Sacha Baron Cohen i Leonard Nimoy.