środa, 31 marca 2010

Banter Banter proudly presents: Riki-Oh: The Story of Ricky

Dzisiaj dość wyjątkowo spotykamy się w środę, z powodów ważkich i nie znoszących zwłok. Film Riki Oh jest tak hardy że musiałem zebrać myśli. W końcu mówimy o bohaterze KTÓRY TOTALNIE URYWA CZASZKI ZA POMOCĄ PIĘŚCI.

"Riki-Oh: The Story of Ricky" to aktorska adaptacja mangi "Riki-Oh: Wall of Hell". Postać Rikiego mozna obejrzeć także w kontynuacji "Child of Destruction" (kto im wymyśla te tytuły). Ogólnie jest on słusznie osadzonym młodym mężczyzną, który posiadł niebywałe zdolności sztuk walki. W anime są to lata treninigów, w filmie mamy krótki trening z jakimś dziadkiem na cmentarzu, który polega na rozbijaniu nagrobków.

Chciałbym żartować w tym momencie.

Ad rem, źli ludzie zabijają jego dziewczynę więc w odwecie Riki uruchamia swą pięść i trafia do więźenia. Rzeczona (pięść nie dziewczyna) jest jego rozwiązania na wszystkie problemy. Strażnik? Bam! Skorumpowany naczelnik? Trach! Złe jedzenie na stołówce? Łubudu!

Dochodzimy do najważniejszego aspektu filmu. W celu prezentacji moich argumentów przytoczę porównawczo fragmenty anime i filmu aktorskiego. Obejrzyjcie mniej więcej do 2:26 poniższego filmiku.

Całkiem brutalne, prawda? A teraz ta sama scena w filmie aktorskim.

COOOO? Czy on przed chwilą wysadził człowieka w powietrze? Nigdy nie zdarzyło mi się bym oglądał film aktorski bardziej brutalny od anime. A wierzcie mi "Riki-Oh" jest brutalny do bólu. Aktor grający główną rolę musiał się po finalnej scenie myć 3 dni. Nie zdradzając wiele znacząca w niej jest gigantyczna mielarka do mięsa.

Na co jeszcze czekasz? Wypożyczaj natychmiast z najbliższej wypożyczalni! Takiej co rymuje się z Srube.

wtorek, 30 marca 2010

Videos of The Week

Hi there fellas!

Ponieważ nie mam dla was jakiegoś efektownego faila w tym tygodniu, zaczniemy od mema, który dość mocno uderzył polski Internet. Nie jesteśmy wielkimi fanami rodzimych produkcji, lecz komentarz pana Fai nas urzekł.

Fear of The Beaver! U większości mężczyzn już teraz!

Naprawdę mysleliście że nie mam faila dla was? To failujecie sami! Sprawdźcie 0:23 tego filmiku.

Cóż chodzenie nie jest sztuką łatwą ni tanią.

College humor czasami mnie zachwyca - jak prostym sposobem zmienić "Mrocznego Rycerza" w przypowieść o samotności. Trochę NSFW więc ściszczie głośniki.

Ok, wrapujmy do pokazu prawdziwych skillów. Oto mistrz czołówek seriali i jego brat bliźniak z tatuażem w kształcie odwróconego okręgu: Fredrik Larsson!

niedziela, 28 marca 2010

Weekendowa Lista Top 6 - Fajne pojazdy, które chcielibyśmy mieć

Irytuje Was jazda po zatłoczonym mieście? Czy to tramwajem, czy rowerem, autobusem i na piechotę - zawsze czegoś nam brakuje. Na przykład laserów, silników odrzutowych i opancerzonej karoserii. Poniżej nasze typy na poradzenie sobie z tym problemem.

6. Mystery Machine (Scooby Doo)


Powiedzmy szczerze - pojazd tej rozkosznie niepoważnej grupy nastolatków jest atrakcyjny z powodu swojego zaplecza. Nikt mi nie wmówi, że Scooby i Shaggy tam tylko jedzą. Poza tym są cały czas głodni i nigdy niezbyt osadzeni w rzeczywistości. Reszty się pewnie domyślacie.

5. Pontiac Trans Am (Knight Rider)


"Nieustraszony" jest znany nie tylko z najbardziej kozackiego tematu muzycznego w historii telewizji i roli Davida H. Serial obracał się wokół niesamowitego samochodu, który strzelał, skakał, a nade wszystko - był kontrolowany przez sztuczną inteligencję. Utknąłeś na mieście? Wzywasz swojego elektronicznego szofera i problem z głowy.

4. DeLorean DMC-12 (Powrót do przyszłości)


Raz: stylowy wygląd. Dwa: właściwości! Każdy chciałby dowolnie podróżować w czasie, a DeLorean to umożliwia. Bez wątpienia świetne filmy, jakimi były wszystkie trzy "Powroty do Przyszłości" dały światu więcej niż rolę Christophera Lloyda - DeLorean stał się pojazdem do tego stopnia kultowym, że nagrano mu płytę w hołdzie (projekt Neon Neon).

3. Metal Gear (lub inny dowolny mech)


Mechy nie bez powodu są religią w Japonii. Są duże, uzbrojone, budzą szacunek i podziw. Poruszanie się czymś takim po mieście na pewno rozwiązuje problemy z korkami. Naszym reprezentantem w tej kategorii będzie Metal Gear Rex z genialnej serii Hideo Kojimy (Metal Gear Solid), choć każdy może tu wstawić swojego ulubionego mecha - kolejka jest długa (Gundam, Mechwarrior, Future Cop LAPD itd.).

2. X-Wing (Star Wars)


Gwiezdne Wojny obfitują w cudne pojazdy i szczerze mówiąc, problem z wybraniem jednego jest spory. Mimo wszystko X-Wing jest najrozsądniejszym wyborem - piękny design i wszechstronność (lata zarówno na powierzchni planet, jak i w kosmosie) usatysfakcjonują każdego. Latania X-Wingiem nigdy za wiele, więc sięgnijcie śmiało po serie znakomitych gier z tym myśliwcem - zarówno na Nintendo 64 (Rogue Squadron), jak i na PC (X-Wing vs Tie Fighter i inne).

1. Batmobil


Na obrazku wyżej widzicie Burtonowską wizję pojazdu Batmana, bo jest najładniejsza. Co nie znaczy, że Batmobil w jego wydaniu jest najlepszy. KAŻDY Batmobil jest obiektem kultu i nerdowskiej miłości (tak, nawet ten, z telewizyjnej serii z 1966 roku), a jego funkcjonalność przerasta wszelkie pojęcie. Posiadacz Batmobilu jest królem miejskiej dżungli.

środa, 24 marca 2010

Indie Game Of The Week - Red Remover

that shit's serious



Jest niedziela 3 w nocy, pracujesz nad projektem i wiesz, że płatność za font, który musisz uzyć teraz w tej chwili nie przejdzie przed poniedziałkiem. Zaglądasz na swój ulubiony free-market, żeby poratować się używaną wersją... dobra, whatever, isohunt padło w weekend i na stronie z info o downtime mili panowie admini zamieścili Red Remover. A, że bez fonta nie mogłem kontynuować swojej pracy to stwierdziłem 'czemu nie? to tylko godzin? mogę ten czas spędzić grając.'.

Cóż, 6 godzin to to nie było, ale dobrze spędzona godzina owszem. Red Remover to prosty koncept, twoje zadanie to pozbyć się czerwonych klocków na planszy - ot zwykły puzzler. Ale ale, sprawy komplikują się z nowymi kolorami. Jedne możesz znikać bez problemu, innych się nie da, zielone są ładne więc zostają a o niebieskie nikt się nie martwi. Dodajmy do tego twist w postaci różnych płaszczyzn grawitacji oraz możliwość odblokowania różnych super bonusów (jak wiadomość alfabetem morse'a) i macie perfect time killera.

A płatnośc jednak przeszła w niedziele jakimś dziwnym trafem.

Łebski Komiks: Dork Tower

Dork? Cóż w hierarchii można by go ustawić go trochę niżej od nerda i jeszcze niżej od geeka. Zresztą mniejsza o nazewnictwo.

Matt, Igor i Ken to bohaterowie komiksu Johna Kovalevica zajmujący się przede wszystkim graniem, walką z robotami, współczesnym światem i Japonią.

By być do końca szczerym, nie jest to najlepszy komiks na świecie, ale ma fistaszkową kreską i czasem dobre suchary, także dajcie mu szansę a nie zawiedziecie się.

wtorek, 23 marca 2010

Banter Banter proudly presents: Open Range

Wait, what? Western?

Tak, ale to dośc współczesny film. Powstał w roku 2003 i ma dośc imponującą obsadę. Robert Duval, Kevin Costner, Annette Bening i w roli złoczyńcy Michael Gambon (zagraniczny akcent = zły w amerykanskich filmach). Aktorstwo jest naprawdę solidne, świetne kostiumy i scenografia. Fabuła jest dość sztampowa, ale trzyma się kupy i nie drażni.

Co się tak naprawdę liczy to doskonała finałowa strzelanina. Realistyczna, ale widowiskowa, sceny brutalne i pełne akcji przeplatają się z chwilami napięcia i wyczekiwania. Wcześniej także mamy dość solidne strzelania, ale myslę że końcowa orgia ołowiu jest najważniejsza.

Jak widać można zrobić w naszych czasach efektowny western. Wystarczy tylko pobrać kilka lekcji u Johna Woo.

I na sam koniec wisienka na torcie - cała końcowa sekwencja. Obejrzyjcie fragment i mam nadzieję że zachęci was to do obejrzenia reszty.

poniedziałek, 22 marca 2010

Videos of The Week

Heloł!

Zaczynamy od failów. A może winów? Kto by rozsądził w tych niepewnych czasach?

Chyba presidente miał zawał. Heh.

No to czas na faila z prawdziwego zdarzenia. Spiderboy!

Doceńmy tego Petera Parkera póki jeszcze się nie rozpił. I nie zaczął bić żony.

Bliski tego był pewien niedzielny gracz CSa, który został zownowany przez jakąś rosyjską piękność.

Oczywiście video jest fake bo akurat wiem jak wygląda gracz CSa. I to nie jest ona.

100 dolarów i dobry koncept to podstawa.  Goofy FTW!

Z drugiej strony tyle czasu na Goofiego? Nie można było X-Menów?

Na sam koniec some true skills - czyli Chatroulette Improv Piano Guy.