Pokazywanie postów oznaczonych etykietą geek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą geek. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 czerwca 2010

Haters Gonna Hate: Lato

Wyjrzyjcie za okno. Akurat w momencie w którym to piszę jest ciemno. Ale już za kilka godzin wstanie ten wredny tyran, roześmiana morda słoneczna i będzie nas prześladować przez następne kilka miesięcy. Najlepiej ujął to pewien zespół ze Szczecina.

Lato!

Dla ludzi naszego pokroju to fakt bardzo smutny. Wymienię trzy powody, a pod sam koniec sami nie będziecie już tak źle wspominać zimy.

1. Upał

Nie jesteśmy stworzeniami otwartych przestrzeni, wiatru we włosach czy beztroskiej przejażdżki rowerowej nad rzekę. Przynajmniej ja preferuję miły chłodek piwnicy/pokoju/jakiekolwiek pomieszczenia z komputerem. Tam mam cały świat w zasięgu ręki, po co miałby wychodzić i narażać się na nieprzyjemności realu?

A tak naprawdę lato to czas wzmożonej aktywności komarów a zmniejszonej aktywności komputerowej - w efekcie ciężej zebrać ekipy na LANparty czy do zwykłego połupania w sieci. Ale wtedy można zająć się czymś innym, tak?


2. Seriale

A raczej brak. Oprócz kilku wymienionych w poniedziałek, praktycznie nie wychodza nowe odcinki. Jest to oczywiście okazja by nadrobić zaległości z jakiejś serialu, lub rozpocząć nową pozycję. Jednak jest to niczym przeszukiwanie archiwów swoich ulubionych stron. Trochę rozpaczliwe i w koniec końców, żal ci straconego czasu.

Ciężki los każe czekać ci do września, czyli nie tak źle jesli czekasz na...


3. Gry

To jest kropla, która przelewa czarę goryczy. Lato to okres niewiarygondej posuchy, wychodzi może 2-3 dobre gry, reszta to zapełniacze. Do porządnych premier należy czekać tak naprawdę do listopada. Co na pozostaje przez te długie letnie wieczory?

Hello Kitty Seasons, Wii Chess lub Club Penguin Game Day. Ugh.

środa, 9 czerwca 2010

Haters Gonna Hate vol.1: Obraz w mediach

Witamy w nowym dziale Banter Banter, w którym będziemy mogli wyzłośliwiać, pieklić, toczyc pianę i ogólnie uzewnętrzniać nasze problemy (czyli być nerdem w całej rozciągłości). W ubiegłym tygodniu wylaliśmy swoje żale na "KickAss", teraz czas na coś fundamentalnego, czyli jak polskie media traktują nasz zainteresowania.


A traktuje jak mogliśmy się spodziewać "ha ha, zabawy dla dzieci, ha ha" trzymając się za brzuchy i popalając cygara jak kapitaliści z lat 20. Nie będę zajmował się niepoważnymi gazetami typu "Fakt" i ich listą 10 najkrwawszych gier, która każdego z minimalną wiedzą przyprawaiała o spazmy śmiechu. Poważny tygodnik zamieścił (co prawda kilka lat temu ALE!) "polityka" zamieścił artykuł autorstwa znanego wszem i wobec magistra blokersa Mirosława Pęczaka. Biedny pan redaktor (do którego nic nie mam co zaraz udowodnię) nie mógł gorzej trafić ze swą niewiedzą. Maniacy gier to wredna banda i nie wybacza żadnych potknięć. Sam napisałem do autora mejla, co zdarza mi się naprawdę sporadycznie, więc bardziej zażarci fani musieli byc więcej niż chętni by to zrobić.

Efekt? Jeden z następnych "Raportów Polityki" (artykułów z okładki, zdecydowanie najdłuższych) poświęcony właśnie grom i rozrywce elektronicznej, autorstwa również Mirosława Pęczaka. Tym razem nie jedna strona wyssanych z palca bredni, ale statystyki, opinie i wywiady, merytoryczne przygotowanie oraz zainteresowanie tematem. Moim zdaniem należy oddać sprawiedliwość autorowi - zauważył niedociągnięcia i naprawił je.

Tu przechodzę do sedna. Historie w stylu "Dorośli grają w gry!", "Komiksy nie dla dzieci!" czy "W Internecie nie tylko porno i koty" nie są już tematem, ponieważ nie jest to coś odkrywczego. No może poza ostatnim, bo to wciąż nie do końca prawda. Gry i powiązny z nimi rynek jest największym z rozrywkowych na świecie, dawno prześcigając muzyczny, filmowy czy książkowy. Nie przyjmowanie tego do wiadomości jest oznaką ogólnej odporności na wiedzę. "Co nam pozostaje do pieklenia się?" pytacie się Moi Mili. Albo nie pytacie się bo nie rozmawiacie z komputerem tak jak ja.

Pozostaje nam semantyka, walka o właściwe znaczenia słów. Przykład z "Gazety Wyborczej" o dostępności danych w Internecie. Jedną z przytoczonych historii jest przypadek dziewczyny, która torturowała zwierzęta, a za sprawą "internetowych geeków z forum 4chan" została zidentyfikowana oraz prześladowana. Geeków? 4chan? Wiem co to jest 4chan i znam pochodzące z niego memy, ale wynajdowanie prawdziwych ludzi i prześladowanie ich jest raczej zajęciem wrednych trolli, a raczej socjopatów. Jeśli używamy tak hojnie określeń, dlaczego nie nazywamy sędziów katami? Też mają coś wspólnego z wymiarem sprawiedliwości.

Przykładów jest więcej. Artykuł o filmach na podstawie komiksow i potencjalnych pieniądzach z nimi związanymi. W 2010 roku, prawie 10 lat po premierze "X-Men". No tak, nie ma to jak refleks. Podobnie wypuszczenie przez uznane firmy odzieżowe kolekcji związane ze "Star Wars", oraz gigantyczne zdziwienie gdy okazuje się, że jest to odzież dla dorosłych. A dla kogo miała by być kilkadziesiąt lat po premierze oryginalnej trylogii a nawet 11 lat po premierze "Mrocznego Widmo". Watpię by autor miał na myśli "Wojny Klonów".

Jak długo jeszcze będziemy obrażani i porównywani do dzieci?

Myślę że długo, więc raczej trzeba uzbroić się w cierpliwość.

środa, 24 marca 2010

Łebski Komiks: Dork Tower

Dork? Cóż w hierarchii można by go ustawić go trochę niżej od nerda i jeszcze niżej od geeka. Zresztą mniejsza o nazewnictwo.

Matt, Igor i Ken to bohaterowie komiksu Johna Kovalevica zajmujący się przede wszystkim graniem, walką z robotami, współczesnym światem i Japonią.

By być do końca szczerym, nie jest to najlepszy komiks na świecie, ale ma fistaszkową kreską i czasem dobre suchary, także dajcie mu szansę a nie zawiedziecie się.

niedziela, 16 sierpnia 2009

Weekendowa Lista Top 6: Problemy Geeków w Polsce

Polska nie jest zapóźnionym krajem. Prócz Osobowic oraz (na szczęście zlikwidowanego) sklepu na ulicy Ruskiej. Ale jedną rzeczą jest ogólny poziom rozwoju cywilizacyjnego a komfort życia dla geeków. W Japonii nikt nawet nie śmiałby dyskryminować tej grupy w Ameryce interesowanie się nerdy stuffem jest bardzo modne. Europa Zachodnia oczywiście z chęcią te wzorce kopiuje.

A Polska?

Właśnie - oto krótka lista problemów z którymi spotykam się w tym main queście, przez laików znanym jako życie. Jesli spotkaliście z czymś jeszcze - nie bójcie się walnąć w sekcji komentarzy.

Geek Pride Everyone!


6. Helpdesk

To, że grasz w gry komputerowe oznacza, że znasz się na komputerach? Według większości - tak. No cóż pora na szybki update. Korzystanie z komputera, a nawet programowanie nie wiąże automatycznie się z opanowaniem jego budowy oraz zdolności naprawienia go. Czasami tak, i szanse na to są duże, ale czy jeśli mój znajomy jest rolnikiem to proszę go żęby mi dawał jedzenie za darmo? Albo mój kolega który interesuje się militariami jest pierwszą osobą, którą poprosiłbym o zamordowanie wskazanego celu?

Właściwie to tak. Ale to materiał na inną opowieść.

Powyższa koszulka (dostępna na Think Geek) może uzmysłowić to przechodniom. Jeśli nie pomoże - pozostaje kupienie gadającego kruka i nauczenie go tej frazy.


5. Dziecko

Nie, nie chodzi mi o prawdziwe dzieci. Albo szansę spłodzenia takowego, która, bądźmy szczerzy, jest dość nikła. Chodzi o utożsamienie naszych zainteresowań z dziecięcymi.


"Komiksy są dla dzieci", "Seriale animowane są dla dzieci", "Gry są dla dzieci". Wiecie co jeszcze jest dla dzieci? Spodnie. A nikt nie nazywa noszących spodnie dziecinnymi. Wszystkie rzeczy które wyżej wymieniłem wychodzą także w wersjach dla dorosłych. Daj dziecku "Watccmenów" i zobaczymy co z tego zrozumie.

Ha!

Najgorszą sławą obecnie cieszą się zapewne gry. Słychać oburzonych rodziców, którzy narzekają, że jakaś gra jest brutalna, albo wyzywająca. Czy ona jest dla dzieci? Nie. Czy owi oburzeni rodzice kupują swoim pociechom gorzałę? Nie sądzę.

No chyba że kupują, wtedy mogę im przybić piątkę.


4. Ameryka

Przed chwilą pisałem, że to wymarzona kraina dla geeków, a teraz na nią rantuję? Tak, ale że szlachetnych powodów. Patriotycznych!

Tja. Tak naprawdę jesteśmy skazani na Amerykę. Powoli budujemy swoją markę na przykład na polu gier komputerowych (co prawda najpopularniejszą będzie prawdopodobnie historia westernowa ale cóż...) oraz fantastyki. Ale reszta leży i kwiczy. Niemcy potrafią nakręcić film o Nibelungach, Francja ma bardzo silny rynek komiksowy. A u nas?

Gumowe potwory w "Wiedźminie".

Może trochę narzekam, ale jeszcze przez długi czas skazani będziemy na przeżywanie wspomnień amerykańskich geeków.


3. Metal

To jest moje bardzo personalne przekonanie, niektórych może zranić. Jesli tak się stanie, to obetrzyj łzy bo ci się makijaż zniszczy.

Wśród polskich geeków muzyka metalowa jest numerem jeden. Koszulki z rysunkami wilków, umięśnionych barbarzyńcow, potworów i czego tam jeszcze oraz nazwami zespołów, których odczytanie graniczy z cudem opinają wątłe klaty polskich nerdów. Zagranie w gry figurkowe lub tekstówki oznacza otrzymanie darmowego zestawu nagrań metalowych.

Damn, ja też słuchałem kiedys metalu!

Problem nie tkwi w muzyce, jest ona spoko. Problem tkwi w braku różnorodności. Zamknięciu się na odmienność. Odpychanie innych sądów. Oraz zamiłowaniu do brutalnego porno.

Serio, chłopaki, o co chodzi?

Trzeba zdjąć klosz z głowy, otworzyć się na inne. Śmiało podążać tam, gdzie nikt nie podąża. To nie ja to mówię, ale Gwiezdna flota tego wymaga!


2. Sklepy


A raczej ich brak. Skazani jesteśmy na import, kombinatorykę i ogólnie metody rodem z PRL. Oczywiście znam prawo podaży i popytu. Póki co siła nabywcza polskich geeków jest nikła, tak są realia.

Co nie oznacza, zę się z nimi zgadzam.

Sklepów z grami, komiksami, koszulkami, figurynkami, filmami i wszystkim co nas interesuje po prostu nie ma. Nie ma!

Khaaaaaaaaan! Import ze Stanów to prawdziwym problem. Gdy dolar stał po 2,50 to jeszcze można było łyknąć. Teraz trochę boli.


1. Liczebność

Policzcie ilu znacie ludzi, z którymi moglibyście naprawdę porozmawiać o swoim hobbym.

Raczej palców u rąk wam starczy.


czwartek, 13 sierpnia 2009

Łebski Komiks: Hijinks Ensue

Banter Banter to blog o kulturze geeków. Komiksy, gry, filmy, książki i zabawki z pogranicza fantasy, science-fiction i niskiej atrakcyjności dla płci przeciwnej to nasz chleb powszedni. Podobnie przez życie brnie Joel Watson, twórca Hijinks Ensue.

Wraz ze swoimi kolegami Elim i Joshem cierpią te same katusze co my wszyscy. Wiedzą co znaczy ból, gdy wasz ulubiony serial spada z anteny, albo gdy serwer pada bo jakieś durne dzieciaki drą się do mikrofonów. Joel zawsze trzyma rękę na pulsie więc najnowsze wydarzenia z naszego świata są mu nieobce. Minus? Komiks jest w całości oparty na aktualnościach, które dość szybko przemijają.

Jak całe życie. Chlip!

Tu macie link do samego komiksu (nie robię wyjątków bo humor, jak wspomniałem, dość szybko się starzeje, ale jeslijestećie uparci - archiwum, wyszedł mi dłuższy tekst w nawiasie niż poza nim, ale to nic niezwykłego, taki sceniczny szept).

I tak powyższa koszulka jest autorstwa pana Watsona, zresztą jak i inne.