piątek, 18 września 2009

Łebski Komiks: Registered Weapon


Dzisiaj wyjątkowo komiks, z którym się dogłębnie nie zapoznałem. Ale zachęciło mnie jedno zdanie z opisu. Komiks Registered Weapon ma w sobie robota walczącego ze zbrodnią. Który wcześniej był kasą fiskalną.

Polecam prześledzenie linii fabularnej tego komiksu i zacząć od pierwszego odcinka. Czyste szaleństwo.

wtorek, 15 września 2009

Banter Banter proudly presents: Starship Troopers


Starship Troopers to jeden z 5 najlepszych filmów jakie widziałem.

Dlaczego? Oto powody:

- Walka ludzi z robalami.
- Strzelaniny
- Pierwowzór Youtube
- Propaganda wojenna i Neil Patrick Harris w mundurze, dziwnie podobnym do nazistowskich.

- Gołe rude panie
- Wredny dupek dostaje za swoje
- Strzelaniny
- Paul Verhoeven za kamerą
- Michael Ironside z cybernetyczną dłonią
oraz ogólne kopanie dupy

Jeśli jeszcze nie oglądałeś ST to natychmiast to napraw.

niedziela, 13 września 2009

Weekendowa lista Top 6: Najzabawniejsze programy nieserialowe w TV

Wspominaliśmy tydzień temu że, telewizja służy przede wszystkim jako miejsce spawnowania seriali do torrentów. No cóż, trochę nagięliśmy fakty ponieważ Amerykanie tworzą również programy które nie są nimi a również zasługują na seedowanie. Niektóre to programy publicystyczne, inne to typowe talk-showy, ale łączy je nieosiągalna dla polskiej telewizji mieszanka humoru, powagi i charyzmy prowadzących. Sprawia ona, że warto co tydzień (albo częściej) zobaczyć co się dzieje za Wielką Wodą i poniszczyć swoje gałki oczne.

Oczywiście to żart - od ekranu oczy się nie psują. Kto tak twierdzi ten cieć.


6. The Late Late Show



Prowadzący Craig Ferguson jest największą zaletą tego programu. Jego szkocki akcent i zdziwienie dla amerykańskiej rzeczywistości jest zachwycające. Jeden ze starszych programów w telewizji, ale nie zdziadział tak jak Late Night Dave Lettermana.

5. Colbert Report



Stephen Colbert zaczynał jako jeden z komików w ekipie "Daily Show", ale jego skecze były tak wybitne, że otrzymał własny program. Komentuje w nim aktualności polityczne, z punktu widzenia konserwy republikańskiej, doprowadzając ich zacietrzewienie do górnych granic. Jest w tym tak przekonujący, że część Amerykanów jest przekonana, że to wszystko jest na serio.

Ale z drugiej strony część Amerykanów sądzi że Słońce krąży wokół Ziemi. Co często wytyka...


4. Real Time with Bill Maher



Bill Maher nie ukrywa swoich zapatrywań na współczesny świat. Krytykuje rządzących i opozycję. Śmieje się z ignorancji szerzącej się w Ameryce. Kpi z religii (polecam jego film "Religulous"). No i klnie, bo puszczają go późno w nocy na HBO.

W programie zawsze są goście i panel dyskusyjny. Czasami są świetni i ciekawe tematy jak dyskusja z Bradem Pittem o jointach, które kiedyś kręcił, czasami nudnawe. Ale zawsze warto zobaczyć początkowy monolog oraz New Rules pokazywane na koniec programu. Jeszcze jeden klip bo nie mogłem się powstrzymać.



3. The Tonight Show with Conan O'Brien



Jeśli nie znacie Conana i jego absurdalnej fryzury, tracicie bardzo wiele. Był świetny w "Late Niht with Conan O'Brien", a po przeprowadzce do LA i zajęciu miejsca Jaya Leno dopiero się rozkręca. Ciekawi goście, genialne skecze, no i ta fryzura.


2. Daily Show



Powyżej Jon Stewart niszczy na powyższym klipie ownuje ekipę z "Crossfire". Poza tym jego program jest 20 minutami potężnej publicystycznej dawki humoru. Sam Jon Stewart został wybrany najbardziej wiarygodnym prezenterem w Ameryce. Przypominam że jest komikiem. W nowych odcinkach nie potrzeba nawet by cokolwiek mówił po pokazaniu swoich klipów. Starczy jego zdziwiona twarz.
Zdecydowanie najazabwniejszy program quasi-publicystyczny w telewizji. Co mogło go więc pobić?


1. Penn and Teller's Bullshit



Wyświetlany na Showtime program ma klauzulę, w której nie może nazwać opisywanych przez zachowań jako oszustwa albo kłamstwa. Prowadzący, komicy i iluzjoniści Penn Gillette i Teller, mogą za to nazywać je gównem prawdą i jest to najlżejsze przekleństwo jakie pada w tym programie.

Świetnie napisany, ciekawe tematy, zabawni goście i paradokumentalny format sprawia, że każdy odcinek to mocny trening mięśni brzucha oraz zastrzyk wiedzy. I przekleństw.

P.S. Obejrzyjcie koniecznie odcinek 3 siódmego sezonu o grach komputerowych.

piątek, 11 września 2009

Crazy Nerdcore Friday - MC Hawking

Taaak, Stephen Hawking to wdzięczny temat żartów. Wdzięczny i... banalnie prosty do parodiowania. Naukowiec na wózku, porozumiewający się z otoczeniem jak robot? Nerd dream-joke! Nurt nerdcore przyniósł nam pewnego, ekhem, "wykonawcę", który z chęcią podjął ten temat i wyszło coś takiego... Panie i Panowie! Przed Wami MC Hawking:


Hm. Miało być zabawnie. Przyznam, że po rozpoczęciu klipu spodziewałem się więcej. Komiks, ładne wprowadzenie i... Klapa. Ok, refren jest jakimś promykiem w tej całej ogólnej ciemności MC Hawkinga, ale zwrotki - zupełnie niezabawne. Szkoda, bo reklama płyty jest nawet, nawet ("16 tracks from undisputed king of theoretical gangsta - astrophysic"). Pomysł z potencjałem, niestety w ogóle niewykorzystanym.

Łebski Komiks: Lulu Eightball


Ameryka się sypie. Firmy upadają, nadciąga socjalizm, nie można już zostawiać klimy na noc a owce tyłki bolą. O wszystkich tych realnych nieszczęściach a także tych wyimaginowanych opowiada publikowany na stronie Baltimore Paper komiks autorstwa Emily Flake.

Zawsze w formie pokracznych rysuneczków z podpisami i niewielką ilością słów, zawsze z czterema panelami (choć bez linii) i zawsze z główną bohaterką tytułową Lulu na ostatnim.

Ciężko znaleźć człowieka, który lepiej spełnia tytuł piosenki wybitnego zespołu Green Day (no co? przecież oni są opóźnieni a patrzcie jak daleko zaszli, śmiejecie się z opóźnionych? Hy!?!) "Working Class Hero". Lulu pije, zachowuje się niedopowiednio i jest średnio bystra. Ale każdy z nas chciałby mieć ją za ciocię. Wredną jędzę, dzięki której każde spotkanie rodzinne zamienia się w piekło. Yay!

Prócz prostego humoru postaci czasem trafiają się prawdziwe perełki jak tu - spójrzcie tylko na trzeci panel. Czy to nie najprawdziwsza prawda?

Obczajcie archiwa, choć trochę się starzeją.

czwartek, 10 września 2009

Indie Game Of The Week - Dadgame


Dadgame to gra stworzona przez studio Sakupen - dlaczego o tym wspominam? Bo mają fajne logo.
Jak sama nazwa wskazuje w Dadgame gramy czyimś ojcem, który posiada niespotykany wręcz talent do rozpiżdżania wszystkiego w zasiegu ręki (i nie tylko). Fabuła jakaś jest, w sumie nawet ok - gorzej z jej rozwinięciem, właściwie żadne wydarzenia nie mają większego sensu. Czy to źle? NIE. Co mam powiedzieć? Że liczyłem na głęboki storyline, ciekawe postaci itp.? Może, ale przestało mnie to obchodzić tuż po przejściu tutorialu. Sianie chaosu w Dadgame jest tak przyjemne, że nic więcej nie trzeba dodawać. Mógłbym się rozpisywać o combosach, specjalnych trybach, odblokowywaniu bonusów, osiągnięciach ale najlepiej sprawdzić to wszystko samemu:

o TU


Barbeque was nice, great.

A muzyka kopie dupę - i już.


/mod

Rzeczy których nigdy nie zobaczysz: Halo ODST The Movie

Dodatek do słynnej i równie kultowej co znienawidzonej gry jaką jest Halo wychodzi już niedługo (a może już wyszedł? - sprawdź zanim opublikujesz tego posta, NIE ZAPOMNIJ! DLACZEGO CAŁE TWOJE ŻYCIE TO MUSZĄ BYĆ PORAŻKI??). Nazywać się będzie ODST i opowie nam historie znanego z poprzednich 3 części konfliktu z trochę innej perspektywy. Piszę 'trochę', bo znowu jesteśmy 'kosmicznym marynarzem' (co? przecież tak się tłumaczy Space Marine) tym razem jednak należymy do innej jednostki. Orbital Drop Shock Troopers by być precyzyjnym (tak - to stad wziął się tytuł). Zmiany? Nie jesteś już super żołnierzem jak Master Chief. Nie masz tego samego pancerza, refleksu czy siły - sorry dude. Ale po co ja o tym piszę? Ah tak - pamiętacie pogłoski o tym, że Peter Jackson ma wyreżyserować film Halo? Cóż to się nie stanie - wielu fanów odetchnęło z ulgą. Aaaaale, w sieci pojawił się właśnie trailer do Halo ODST i powiedzcie mi, że gdyby film Halo miał tak wyglądać to nie chcielibyście go zobaczyć:



Hmm pomyśl o scenie D-Day z Saving Private Ryan w settingu Halo. Boli prawda?