Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopanie po ryju. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kopanie po ryju. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 kwietnia 2010

Banter Banter proudly presents: Fearless

Oczywiście mówimy o nowym albumie naszej ukochanej piosenkarki country, Taylor Swift. Nastrojowe połączenie gitarowych ballad, pięknego głosu i wysokich kopniaków.

Oczywiście chodzi o film z Jetem Li z 2006, a nie jakiś buraczany crap.

Pan Li, czesto goszczący na naszych łamach, to gorący chiński patriota. Dlatego też jego filmy często mają antyzachodni (jak ten) lub antyjapoński (jak Hitman) wydźwięk. Mi to kompletnie nie przeszkadza, równie dobrze mogły by mięc antypolski akcent, ważne aby kopniaki były syte i celne. W dzisiejszym filmie tak dzieje się często, choć trzeba przyznać że często gęsto za pomocą sznurków.

Jeśli chodzi o fabułę mamy kolejne zobrazowanie ponurych lat dla chińskiej suwerenności i samotnego mistrza sztuk walki walczącego o honor Państwa Środka. O dziwo tym razem Jet Li jest z początku zwykłym zabijaką, który docenia przede wszystkim obite facjaty przeciwników, a Ojczyznę w potrzebie stawia na dalszym miejscu. Dopiero za namową przyjaciela trzaska po twarzy niemilców w imię Cesarstwa.

I są to jedne z lepiej zaaranżowanych walk wushu ostatnich lat. Oczywiście można je przyrównywac do baletu wuxia rodem z "Domu Latających Sztyletów" i wyjdzie to na niekorzyść naszego dzisiejszego tematu, lecz trzymając się bardziej realistycznego potraktowania praw fizyki, "Fearless" jest na czele. Sprawdźcie sobie krótką scenkę w której Jet walczy na miecze w karczmie.

Świetne tempo i egzekucja. A w tym filmie jest naprawdę wiele równie imponujących scen, więc polecam go z całego (czarnego jak Wrota Mordoru) serca.

środa, 18 listopada 2009

Banter Banter proudly presents: Le Pacte Des Loupes

We Francji panuje podskórna chęć dorównania Amerykanom. Na polu kinowym dzielnie staje Luc Besson, którego fantazja przebija wielu holywódzkich reżyserów. Lecz kręci on głównie filmy o współczesności lub niedalekiej przyszłości. Filmy historyczne, takie jak "Joanne D'Arc" są juz pośledniejsze. Na szczęście powstało "Braterstwo Wilków" i honor europejskiego kina na arenie bezsensownych naparzanek w historycznych pseudo-realiach został obroniony.

Żeby było ciekawiej fabuła filmu opoarta jest na prawdziwtch łowach na prawdziwą Bestię z Gévauda. Mamy więc doktora, który przyjeżdża na prownicję w celu rozeznania sprawy. Nie będę zdradzał o co naprawdę chodzi z bestią, zresztą nie jest to takie ciekawe. Najważniejsze są oczywiście:

- pościgi

- bijatyki

- kobiety.

Z zadowoleniem stwierdzam że są.

Pościgi konne i dyliżansowe. Ucieczki przed bestią i inne takie. 3/5

Za okładanie po twarzy odpowiada głównie Mark Dacascos, gwiazda kina kopanego. Robi to zgracją i w ciekawych okolicznościach. Gdybyście zastanawiali się co robi mistrz kung-fu w XVIII wiecznej Francji, śpieszę z odpowiedzią, że jest Indianinem. Wszystko jasne. 4/5

Monica Bellucci. 5/5

W skali Banterometru: 12/15

Polecamy!

piątek, 18 września 2009

Łebski Komiks: Registered Weapon


Dzisiaj wyjątkowo komiks, z którym się dogłębnie nie zapoznałem. Ale zachęciło mnie jedno zdanie z opisu. Komiks Registered Weapon ma w sobie robota walczącego ze zbrodnią. Który wcześniej był kasą fiskalną.

Polecam prześledzenie linii fabularnej tego komiksu i zacząć od pierwszego odcinka. Czyste szaleństwo.

wtorek, 8 września 2009

Banter Banter proudly presents: Kiss of the Dragon



Kolejny film z gatunku "Jet Li kopie ludzi". Lubię te filmy - pokazują po części prawdę o człowieku. Na przykład w powyższej scenie wspominany przez mnie w ubiegłotygodniowym tekście Cyril Raffaeli jest kopany w okolice twarzy. I upada. Pewnie odczuwa też ból. Czy nie mówi nam to czegoś o człowieku?

Jeśli chcecie dowiedzieć jak do tego doszło służę klipem:


Jest to jeden z lepszych w tym pojedynku, ale jest też kilka innych mocnych scen. Jet li bije ludzi żelazkiem. Jet Li bije ludzi kulą bilardową. Jet Li bije francuskich żandarmów flagą (zgadnijcie jakiego kraju).

Fabuła?

Jet Li gra policjanta, wrobionego przez skorumpowanego francuskiego gliną w morderstwo, ktoś zabija starszego człowieka, jest dziewczyna i jej porwana córka. Ludzie, przecież napisałem, że Jet Li bije ludzi żelazkami!

Finałowa scena to pokaz mocarnego badasserstwa, naprawdę warto na nią czekać. Wcześniej Jet Li także nie próżnuje - oto dowód.
Heh mina kolesia po prawej - bezcenna!

wtorek, 25 sierpnia 2009

Banter Banter proudly presents: Transporter


Nakręcony w 2002 roku film koprodukcji amerykańsko-francuskiej (Luc Besson współscenarzystą) był bardzo ambitnym spojrzeniem na problem nielegalnej imigracji oraz ogromnej ilości cierpień przez nią wywołanych.

Oczywiście te ważne sprawy nie oderwały nas od spraw ważniejszych - Jasona Statham bijącego ludzi po twarzach i jeżdżącego samochodem.

Juz pierwsza scena filmu uświadamia nam jak wielkim badassem jest Frank Lucas. Ma zasady i trzyma się ich, nawet za cenę ludzkiego życia. Pewnego dnia jednak przyjdzie mu złamać te zasady bla bla bla      BLA!

Chcecie akcji? Jest. Pościgi? Są. Sceny walki? I to jakie. Jason Statham robiący groźną minę? A jakie inne ma?

Pierwsza część sagi o Franku Lucasie jest zdecydowanie najstrawniejsza. Nie mówię że nie jest głupia, o nie. To jest durny film. Ale nie idiotycznie durny jak druga część i źle głupi jak trzecia. Poza tym Jason ma wyjątkową niechęć do trzymania koszuli na sobie więc będziecie w stanie namówić przedstawicielkę płci pięknej do obejrzenia razem z wami (albo innego faceta, nie oceniam).

Kino lat 80.  z bohaterem a la lata 90. i zrealizowane w XXI wieku. Czego chcieć więcej?