Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiksy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komiksy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2009

Weekendowa Lista Top 6: Największe douchebagi w świecie komiksów.

Oczywiście mówimy o komiksach o ludziach, którzy nie wstydzą się nosić majtek na spodniach, czyli o superbohaterach. A słowo douchebag tłumaczyłem juz po wielokroc, jeśli nie wiesz co znaczy to chyba sam nim jesteś. Startujmy więc z mocny uderzeniem.


6. Hitman

Stworzona przez Gartha Ennisa postać mizoginystycznego zawodowego zabójcy pije, klnie i wykonuje swój fach w totalnie douchebagowej manierze. Nie mam mu tego za złe, tak został napisany. Samozadowolenie z siebie oraz obrzydliwa pewność siebie daje mu 6 miejsce na naszej liście.

Dość nisko biorąc pod uwagę, że jest to człowiek który strzelał ninjom w jaja. Naprawdę, to się zdarzyło.


5. Sentry

Ależ to jest słaba postać.

Marvelowa wersja Supermena, czyli Bob Reynolds to niezniszczalna istota, która nawiedziła nas w 2000 roku i od tego czasu zapewnia nam duzo rozrywki. A pisząc to mam na myśli, że wkurza wszystkich do bólu.

Ostatnimi czasy jest finalnym argumentem Normana Osborna (Zielonego Goblina) we wszelkich dyskusjach. Naprawdę, po co umieszcać w świecie omnipotentą istotę, której głónym zadaniem jest tlko płakanie po kątach i pseudoschizfreniczne zachowania. Poza tym Bob uważa się za największego bohatera swych czasów. 

A nim przecież jest Deadpool do licha.


4. Komediant/Doktor Manhattan/Ozymanides


Pan Miller stworzył cudowną galerię totalnych dupków. Dla ścisłóści to ci trzej panowie w górnym rzędzie.

Komediant?

Zastrzelił Wietnamkę, której zrobił dziecko, zabił Kennedy'ego i zgwałcił koleżankę po fachu. Poza tym dośc odrażający typ. Raczej nie zaprosił bym go kolację. A nawet jeśli to odnosił bym sie do niego z chłodną rezerwą.

Doktor Manhattan?

Jest najpotężniejszym człowiekiem na świecie i wszytsko ma totalnie w dupie. Nie ratuje świata chociaż może, podrywa kilka razy mlodsze od niego dziewczyny. No i grzech największy - biega goły świecąc swoim niebieskim sprzętem w oczy.

Ozymanides?

Doskonały fizycznie, mentalnie i moralnie. I nie jest to przechwałka, którą rzuca do kolegów na przerwie w podstawówce. To jest prawda. No i odwalił najbardziej douchebagowy numer w historii.


3. Cable i większość postaci stworzonych w latach 90-tych


Ponure czasy Roba Liefelda na szczęście odeszły w niepamięć, ale cała menażeria jego postaci hasa na maksa. X-Factor był naprawdę durnowatym komiksem, gdzie prominentnym graczem był Cannonball.

Jego mocą był to że umiał latać. Wow.

Oprócz tego mieliśmy Warpatha, który umiał bić ludzi oraz Shatterstara, który ostatnio okazał się gejem. Co nie spodobało się Liefeldowi, ale nim na szczęście nikt się nie przejmuje. Najjaśniejszą gwaizdą w tej syfiastej konstelacji był jednak Cable, czyli:

Nathan Christopher Charles Summers Askani'son, syn Cyklopa (który sam w sobie był douchem) z przyszłości, który przybył nas uratować albo cokolwiek. Ogólnie łazi, ma małe stópki, wielkie giwery i wkurza swoim narzekaniem i ogólną dupkowatością.

Dlaczego tak nisko na liście? Trzymał się długo z Deadpoolem, który jest bardzo fajny. Tak na marginesie w tworzeniu Deadpoola swój udział miał też Liefeld, ale z czasem stał się parodią jego własnych komiksów.

Brawo Rob.


2. Green Arrow



Ollie Queen to totalny dupek, ale żeby w pełni docenić jego dupkowatość zrobię podlistę:

- Jest marną imitacją Batmana

- Trzyma się ze swoim przydupasem Speedym, który jest jeszcze większym lamusem. No i jest co najmniej o 20 lat młodszy od od Olliego

- Jest multimilionerem

- Jego mocą jest strzelanie z łuku. Serio ten człowiek strzela do potężnych istot świata DC strzałami-rękawicami bokserskimi.

- Udaje liberała, ale swoją długoletnią partnerkę Black Canary traktuje jak kurę domową.

Co za douche. Ale król douchebagów jest tylko jeden:


1. Superman

Przeczytajcie tą stronę.


(un)Honourable mentions: Hank Pym za podrywanie własnych studentek, żenienie się z nimi a później bicie. Wesley Gibson i jego tatus za ogólne douchebagowanie.

czwartek, 23 lipca 2009

Łebski Komiks: Buttersafe

Absurd, szaleństwo i nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Wszystko to znajdziecie w komiksie:


Właściwie nie wiem co napisać o tym zadziwiającym projekcie panów Raynata Castro i Alexa Culanga. Prócz postaci smutnego żółwia nic kompletnie nie łączy kolejnych odsłon.

Trochę próbek ich humoru:

Człowiek-dupa, Dracula, Zaginiony Kot, Rewolucyjne metody gaszenia pożarów, Drwal Jim i wiele innych.

WTF? Nie wiem, ubaw po pas. Znaczy się do pasa w górę.

czwartek, 2 lipca 2009

Łebski Komiks: xkcd

Aż głupio mi się rozpisywać o dzisiejszym komiksie, bo to prawdziwa klasyka gatunku:


Xkcd to pisany od 2005 a publikowany od 1.1.2006 absurdalnie popularny komiks o matematyce internecie i miłości. Jeden z niewielu, do którego potrzeba trochę więcej niż oczu, czasem mózg też się przydaje.

Jeśli chodzi o absurdalną popularność - miliony czytelników, wersje (tłumaczone przez fanów) hiszpańskie, francuskie, rosyjskie i niemieckie i potężny wpływ na Internet.

Poza tym wszystkim to bardzo zabawny i bystry komiks. Na pewno mądrzejszy od tego który macie po prawej.

BTW wiecie że przycisk Audio Preview na Youtube został zamieszczony po publikacji jednego z XKCD? Radykalne!

Let's praise Randall Munroe!

Link do archiwów (bardzo obszernych)

czwartek, 18 czerwca 2009

Łebski Komiks: Dr. McNinja

Łebski Komiks to regularny dział w którym będziemy zamieszczać komiksy które nam się podobają, albo nie podobają, albo trochę podobają. Łebski, bo to komiksy internetowe, a słowo "web" można też zapisać... Nieważne.

                                                  Dzisiaj - Dr. McNinja


Dr. McNinja jest doktorem i jest także ninją. Właściwie na tym można by skończyć.

Dodam tylko że do tej pory wyszło 10 serii plus część 0,5, plus 3 serie gościnnych występów. Prócz głównego bohatera mogliśmy poznać losy Gordito - meksykańskiego ujeżdżacza raptorów, który wyhodował swoje wąsy czystą siłą woli, Judy - goryla-sekretarki, Ben Franklina, Draculi, rodu McNinjów, Najradykalniejszego człowieka na Ziemi - King Radicala i innych ciekawych postaci. Dodam także że ostatnio zakończyła się 10 seria przygód Doktora i od dwóch serii mamy okazję podziwiać go w kolorze. Dodam także, że to jeden z najbardziej pokręconych, dziwacznych, śmiesznych i rzeźnickich komiksów jakie widziałem.

Nawet sporo dodałem.

Tu macie linka do Archiwów.

Nie bierzcie żadnych środków psychotropowych przed obejrzeniem tych komiksów. Naprawdę. Dr. McNinja przeleciał z Księżyca na grzbiecie Robo-Drakuli. Wyobrażacie sobie ten scenariusz pod wpływem?

All hail Chris Hastings!

środa, 17 czerwca 2009

Najciemniej pod czarną latarnią.




My w Banterze nie jesteśmy największymi fanami DC Universe. Właściwie całkiem nam on wisi. Ale ten panel z nadchodzącego komiksu Green Lantern #43 jest rzeczą nad którą musimy się pochylić.
Dotyczy najnowszego crossoverowego eventu DC, czyli Blackest Night. Zasadniczo chodzi o pojawienie się Czarnych Latarni, całkiem opozycyjnych wobec znanych i lubianych Green Lanternów.
Okazuje sie, że będą to cholerne zombie! Mniejsza o kilka postaci, które zostaną wcielone (Dr. Light, Martian Manhunter) ale to ostatnie nazwisko w ostatnim panelu na pewno wywoła sporo zamieszania.
It's godamned Batman!
Kliknijcie na obrazek i wypatrzcie swoich ulubieńców w momentach odwalania przez nich kity. Może jest tam Dżyngis Chan?
Via DC Blog