Wracamy po krótkiej przerwie spowodowanej wyjazdem na Semenarium. Ha ha.
Wracamy z nowym segmentem, o adekwatnej nazwie "Koty Bez Komentarza". Są to filmy kotów i nie będziemy ich komentować.
Koty.
A teraz filmy do których będzie komentarz. Pierwszy to wybitna machinima z użyciem postaci z GTA IV, Bona Joviego, TF 2 oraz Jamesa Bonda. Mnóstwo pracy i niesamowite efekty.
Wielki szacun. Albo szaca jak to mówią na Brochowie. A teraz filmik, który "went viral" (Copyright by RWJ) w ostatnim tygodniu.
Normalnie "Akademia Humoru Żołnierskiego".
To by było na tyle, koty są bardzo wyczerpujące przez swoją cudność.
Dziś w Indie Game Of The Week będzie bardzo Indie, bardzo Week ale nie do końca tak jak zwykle. Tym razem do polecenia mamy bowiem mod, a nie pełnoprawną, skończoną grę. Aha - zapewne twój blaszak nawet jej nie pociągnie. Ale po to tu jesteśmy - żeby dzień w dzień przypominać wam, jak bardzo smutne prowadzicie życia. Crytek to firma, która w magiczny sposób sprawiła, że gry wyglądają jak rzeczywistość, w tej kwestii wyprzedzili nawet Epic Games i ich Unreal'owe silniki. A że gry, które wypuszcza to studio kierowane są głównie na blaszaki to nic dziwnego, że ich moding stał się popularny. I tak dzięki temu mieliśmy okazje oglądać wybuchający milion beczek z benzyną, dom z milionów beczek z benzyną, czy w końcu po prostu beczki z benzyną. Czerwone. Scena Crysis'owa nie jest może tak rozwinięta pod kątem moddingu jak scena Half Life (nazi-dinozaury FTW!), ale jedno trzeba przyznać - możliwości jakie daje silnik od naszych niemieckich sąsiadów są niesamowite (głównie pod względem graficznym). Po tym długim wstępie nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprezentować wam najlepszy do tej pory mod jakim jest Back To The Future:
Jak widzimy na powyższym obrazku Arnold jest niezadowolony. Dlaczego? Bo okazało się, że przyszłość naszego świata to lata 80. XX wieku. Takie wnioski można odniesc z filmu "The Running Man". Można nazwać inspiracja dla "Ściganego". Ale lepiej tak nie robić.
Gubernator Kalifornii gra niesłusznie skazanego człowieka, który musi ponieść karę śmierci w tytułowym głupkowatym teleturnieju. Szczerze mówiąć fabuła nie stanowi o wartości tego filmu, ale ton w jakim jest utrzymany. Na Arnolda i pozostałych nieszczęśników nasyłani są dziwacy w śmiesznych kostiumach, jak choćby Sub-Zero (ale nie jest ninją tyko zawodnikiem hokeja - oczywiste), Dynamo, Buzzsaw czy Fireball. Jednak moim ulubieńcem jest Captain Freedom, grany przez Jessego Venturę.
Czyli Blain z "Predatora".
Co składa się na resztę nastroju? Światełka, złe korporacje, strzelaniny, bijatyki i one-linery Arniego, które są bliskie perfekcji.
Cóż za aktorstwo! Oscara!
Ubawiłem się niesamowicie przy kolejnym obejrzeniu tego cudu, czego i wam życzę.
Witam ponownie w naszym segmencie, który warto odpalić, pójść do kuchni zrobić tosty i wrócić aż się zbuferują. Tak zaczynam każdy wtorek i jestem zdrowy jak foka.
Po tych nieśmiesznych wynurzeniach czas na pierwszy film, który jest dość radykalny.
Wow. Zero zabezpieczeń, po prostu kilka materacyków i całkowity brak pomyślunku. Prawie jak historia TWOJEGO POCZĘCIA. Zing!
Idziemy dalej teraz najlepsze urodziny na świecie:
Lucky bastard! Ja na urodziny dostałem życzenia od jednej osoby na Facebooku. I połówkę. W sumie nie tak źle.
Coś na co czekaliśmy długo.
Bomba, choć za dużo naszego ulubionego transwestyty.
Ale, ale w końcu jesteśmy nerdowskim blogiem więc czas na coś co nam się podoba. Czyli Batman.
Ten dzieciak ma drugi co do kolejności głos na świecie. Pierwszy należy do pewne małego Włocha, który mówił w stylu Don Corleone po długim cugu alkoholowym. To było niewyobrażalne. Ale ja nie o tym.
Na sam koniec coś krótkiego i śmiesznego od jednego z moich ulubieńców, Switchera.
Gra z której pochodzi ten dry-hump combo jest jedną ze straszniejszych jakie powstały, a jej imię niech będzie zapomniane.
To by było na tyle jesli chodzi o Filmy, Które Pożarły Miasto Paryż. Do usłyszenia jutro o 17.00 w AR Luz na 91.6 FM.
Jest świetny. Posiada także bardzo ciekawą galerię superzłoczyńców. Oczywiście zdarzają się tam ludzie, którzy popełniają zbrodnie zwiazane z kalendarzem lub latawcami, ale większość z nich to urocza gromadka wariatów.
Wcielenie się w nich może pójść poprawnie, jak Aaronowi Eckhartowi w roli Harveygo Denta lub Michelle Pfeiffer w roli Seliny Kane. Może też wyjść jak Arnoldowi Schwarzeneggerowi w roli Victora Friesa lub Tommiemu Lee Jonesowi w roli Two-Face.
Może też wyjść świetnie i o tym opowiemy.
6. Scarecrow (głos: Corey Burton) z Batman: Gotham Knight
Batman: Rycerz Gotham był ciekawą próbą spojrzenia na zachodnich superherosów przefiltrowanym przez japońska mentalność. Wyszło średnio, ale nowelka "In Darkness Dwells" wybija się za sprawą klimatu oraz występu człowieka, który kocha straszyć nawet bardziej niż sam Mroczny Rycerz. Niestety występ Jonathana Crane'a jest dość krótki, ale sposób w jaki jest przedstawiony rządzi!
To właśnie bolało mnie w nowych filmach o Batmanie - Scarecrow jest jednym z moich ulubieńców, a w obu obrazach został potraktowany jak Bitch Stewie z "Family Guya". Więcej Stracha Na Wróble!
5. Harvey Dent (głos: Richard Moll) z Batman: The Animated Series
Najlepszy serial animowany słynął nie tylko ze świetnie dobieranych głosów. Stworzył na przykład postać Harley Quinn a wielu złoczyńcom nadał trochę głębi. Mr. Freeze chciał ożywić swoją chorą żonę, Harvey Dent zaś miał poważne problemy psychiczne jeszcze przed wypadkiem. Rozszczepienie osobowości jest znacznie lepszą podbudową do czynienia zbrodni niż to co działo się w Mrocznym Rycerzu chociażby.
Poza tym Two-Face jest totalnym maniakiem! Gorąco polecam odcinek o jego powstaniu. Ryk jaki wydobywa z siebie w momencie gdy Batman podmienia mu monety był naprawdę niesamowity.
4. Joker (głos: Mark Hamill) z Batman: Arkham Asylum
Oczywiście Luke Skywalker podkładał także głos pod Księcia Zbrodni w serialu, ale dopiero doroślejsza (w znaczeniu giną ludzie) gra pozwoliła na całkowite wyzwolenie szaleństwa. Joker jest obecny od początku do końca, a chemia jaka wytwarza się między nim a panem w pelerynce jest niewiarygodna.
Mark Hamill stworzył postac Jokera, która jest całkowicie nieobliczalna i w kwestii psychozy przebija wszystkich innych. Jednak są lepsze Jokery...
3. Joker (Jack Nicholson) z Batman
Nie sądzę by Jack Nicholson grał Jokera. On po prostu był sobą. Dlatego ten Joker był naprawdę świetny. Dyskusje trwają, czyj Joker jest lepszy i chyba juz wiecie, że bardziej doceniam Heatha Ledgera. Już się tłumaczę.
Jakkolwiek występ pana Nicholsona jest nienaganny sama postać jest trochę przesadzona. Przeważyła osobowość klauna, który oczywiście zabija i sieje zniszczenia, ale robi to w komiczny sposób. Dlatego wyżej na liście...
Ale najbardziej definiująca jednak była scena przesłuchania.
Pamiętam, że po teym fragmencie w kinie nie zaszeleścił żaden papierek nikt się odezwał i chyba każdy był choć trochę przestraszony. Ten Joker jest po prostu przerażający. Nie ma tutaj klaunów i napisu "bang!" wyskakujących z pistoletów. Jest psychotyczny anarchista, który daży do pełnego chaosu.
Ale mimo świetnej gry aktorskiej i doskonałego filmu to jednak nie Joker, Książe Zbrodni zasiądzie na piewszym miejscu naszej listy. To miejsce należy do...
1. Riddler (Frank Gorshin) z Batman: The Series
Wowzakapowza!
Tak, zarówno serial jak i film zlat 60-tych ubiegłego wieku kręciły się przede wszystkim wokół całkowitego szaleństwa Człowieka Zagadki. Poza tym, że jest moim ulubionym przeciwnikiem Batmana, trzeba oddać zasługi Frankowi Gorshinowi. Grany przez Oscara Romero Joker mógł podawać herbatę na kinderbalach w porównaniu z całkowicie maniakalnym Riddlerem.
Dla samych wartości sentymentalnych polecam obejrzeć Westowego Batmana, chociażby po to by zobaczyć wcielone szaleństwo. Jim Carrey? Nawet do kostek nie sięga.
Muszę jednak przyznać że największa kreacja superzłoczyńcy pojedynkującego się z latającą myszą nigdy nie ujrzała światła dziennego. WB przy obsadzaniu aktorów do Batman: The Animated Series poczatkowo testował Tima Currego do roli Joker. Postawili na Hamilla ponieważ wersja Currego była zbyt szalona.
Dla pewności powtórzę: TIM CURRY BYŁ ZBYT SZALONY BY GRAĆ JOKERA.
W naszym cyklu dominują komiksy o grach, prostytucji i innych niegodziwościach. Kultury nam trzeba! I oczyścić dom ojczysty ze śmieci bo trochę się zakurzyło.
Przyznam, że dla nawet takiego historycznego laika jak ja jest to absurdalnie fascynujące. Prócz tego autorka wprowadziła własnych postaci jak Kucyk i Nastolatki Rozwiazujące Zagadki. Oprócz tego postaci nie do końca rzeczywiste czyli chociażby Wonder Woman i Święty Mikołaj (zwany też Jezusem).
Osobne miejsce zarezerwowane jest dla polskich postaci historycznych jak chociażby JP II (j***ć policję na dwa) czy Tadeusz Kościuszko. Kanadyjka znająca Polaka nie-hydraulika? Cud!
Komiks jest śmieszny, lecz z powodu częstych problemów technicznych pani Beaton musi czasami zawiesić rysowanie, lub wypełnia takimi protezami jak na górze. Ale archiwa to niezła historyczna jazda.
Z potrzeby człowieka do ciągłego zdobywania niepotrzebnych informacji powstał Banter Banter. Znajdziesz tu wszystkie nieistotne i nieprzydatne wieści takie jak gdzie są zdjęcia Megan Fox, kto aktualnie jest failem tygodnia, czemu słowo Pr0n nie prowadzi do dupeczek itp. Dodatkowo trochę wieści z nieistniejącego w polsce gatunku jakim jest komiks oraz dobry film (przez dobry mam na myśli umięśnionych bad-ass'ów a przez film napieprzanie). Wszystko to plus cała masa fekalnych żartów.
Teraz też w eterze! I innych barbituranach! Każdy piątek o 17.00 na 91.6 FM we Wrocławiu oraz na stronie Radia Luz. Zapraszają Paweł Klimczak i Bartosz Zalewski.