Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liam Neeson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liam Neeson. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 kwietnia 2010

Banter Banter proudly presents: Darkman

Darkman! Razem z Supermenem, Spidermenem i Niemienem tworzą grupę bohaterów którzy przemierzają świat by pokonać zło.

Ok, zacząłem z wysokiego konia, a nigdy nie byłem w tym dobry. Darkman to postać stworzona przez Sama Raimiego w hołdzie dla filmu noir i superbohaterów. Kto by się spodziewał, że jego koncepcja zostanie z takim sukcesem kontynuowana przez Marvela w seriach "Noir". A może to nie on ich zainspirował? Ale zbaczam z tematu.

"Darkman" to historia Peytona Westlake'a, młodego naukowca, który pracuje nad syntetyczną skórą. Niestety na razie udaje utrzymać mu się ją w stabilności tylko przez 99 minut. Nie rozpada się jednak gdy jest trzymana z dala od śłońca. To ważne ponieważ wskutek dociekliwości jego narzeczonej (niedoceniana Frances McDormand) Peyton niemalże ginie poturbowany przez niemilców. Powraca jednak zza grobu wskutek eksperymentalnej terapii, która zwiększa produkcję adrenaliny (super siła i prędkość), ale ma skutki uboczne (super agresja). Teraz za pomocą swojego wynalazku próbuje naprawic swoje życie i pogrążyć odpowiedzialnych za swój straszny stan.

Nie łudźmy się - "Darkman" to kino klasy B. Zabiegi fabularne są dość tanie, efekty niezbyt powalające, a aktorstwo przesadzone. Sa jednak drobne rzeczy dla których warto ten film obejrzeć:

- Liam Neeson w głównej roli. Liam to świetny aktor, ale zawsze zdawał mi się odrobinę wyważony. Tutaj daje popis furii i maniactwo. Co nieuchronnie prowadzi nas do...

- Ataki Westlake'a. Są tak dziwacznie zrealizowane i "kwasowe" że zdają się pochodzić z innego filmu.

- Modus Operandi Darkmana. Przypomina trochę zagrania z Arkham Asylum. Ogolnie Darkman to taki Bruce, który juz stracił resztki zdrowia psychicznego.

- Adwersarze. Miła gromadka. W szczegolności polecam otwierającą sekwencję oraz scenę z opowiadaniem dobrej i złej wiadomości.

Filmu nie ma youtube, ale można go bez problemu wypożyczyć z najbliższej wypożyczalni VHS. Jak juz tam będziecie to poproście o batonik CoucoRoko i Kaczora Donalda.

P.S. Marvel wydał 9 komiksów o "Darkmanie" ale literatura najwyższych lotów to to nie jest. Mieliśmy także crossover z "Armią Ciemności", ale wiecie jakie one są.

Słabe.

wtorek, 8 grudnia 2009

Banter Banter proudly presents: Taken

Ten miły pan powyżej to Liam Neeson. Grał Quin-Gon Jina, niedługo zobaczymy go jako Hannibala Smitha w "Drużynie A" (TAK!) oraz w roli Zeusa w "Clash of The Titans". Zazwyczaj kojarzymy go z rolami odpowiedzialnych i rozważnych tatusiów, jak chociażby w "Love, Actually". Co się stanie gdy takiemu człowiekowi odbierze się to co kocha, a zupełnym przypadkiem jest on tajnym agentem.

Staje się "Taken". I dużo ludzi dostaje w czapę. Zresztą zobaczcie trailer.

Fabuła nie trzyma się kupy. Porwania młodych Amerykanek w Paryżu? Nie chcę wyjść na okrutnika, ale nie jest to główny kierunek handlu żywym towarem. Ja bym spojrzał raczej na Wschód, ale widać porywacze nie należą do rozgarniętych. Za co spotyka ich kara.

Rozróba jaką Liam Neeson dokonuje w tym filmie jest niesamowita. Każdy, kto staje na jego drodze może już pisać testament. Bach! Strzał w komputer! Trzask! Kolano w twarz! Dziab! Nóż w gardło! Nawet jego były kolega, sprzedajny policjant nie możę liczyc na taryfę ulgową. Nie zabija go, ale potrafi zmusić do gadania.

Największą jednak zaletą filmu jest właśnie dysonans między badasserstwem głównego bohatera i jego spokojną, zrównoważoną ekspresją. Nie znam sie na mentalności agentów służb specjalnych, ale Liam Neeson wygląda bardzo profesjonalnie.

I raczej bym z nim nie zadzierał.