Niech mnie diabli!
Comic Con to najlepsza impreza na świecie, a jej śledzenie zajmuje nam większość czasu. Nie oznacza to, że nia mamy czasu tworzyć skupiska śmiesznych filmów o kotach, wypadkach i jeżdżących kanapach.
To wszystko dzisiaj.
Niech mnie diabli!
Comic Con to najlepsza impreza na świecie, a jej śledzenie zajmuje nam większość czasu. Nie oznacza to, że nia mamy czasu tworzyć skupiska śmiesznych filmów o kotach, wypadkach i jeżdżących kanapach.
To wszystko dzisiaj.
Studio Ghibli stoi oczywiście jednym nazwiskiem. Hayao Miyazaki to prawdziwy geniusz konstruowania misternych i urzekających światów, wszystko doprawia charakterystyczną kreską i voila! mamy kolejny hit.
Twórczość Miyazakiego można podzielić na dwa rodzaje. "Mój Przyjaciel Totoro" czy "Ponyo" to urzekające filmy dla dzieci, które każde z nich powinno obejrzeć po kilkanaście razy. Są świetnymi historiami, z nienatrętnym morałem i przyjemną atmosferą.
Z drugiej strony mamy dzieła takie jak "Nausicaa z Doliny Wiatru" czy dzisiejszą bohaterkę, "Księżniczkę Mononoke". Aby lepiej wczuć się w atmosferę tego filmu odpalcie tytułową piosenkę:
Autorem soundtracka jest Joe Hisashi, bardzo uznany kompozytor japoński. Ścieżka dźwiękowa idealnie zbiega się z wizualną stroną filmu, onirycznym nastrojem i odwołaniem do świata legend. A mity są w ukazanym nam obrazie bardzo żywe i ważne. Po raz kolejny, podobnie jak w "Nausicee..." fabuła, ma nacechowanie proekologiczne, choć na pierwszy plan wysuwa się bardzo dynamiczny związek głównych bohaterów.
Nie bylibyśmy Banterem, gdybyśmy skupiali się tylko na ładnych widoczkach, rzewnych piosenkach i jelonkach. Na pewno wszystkich maniaków zainteresuje, że w filmie rzeczone jelonki są wysadzane w powietrze, ludzie tracą głowy, leje się jucha i nie brakuje szalonych scen akcji. Wszystko to jednak jest przetykane powrotami do sielskich obrazów natury i charakterystycznych dla anime kiwnięć głowami.
W tę pędy szukajcie kopii "Mononoke Hime" i zapuszczajcie - nie pożałujecie.
Dzisiaj nie mamy za wiele filmów w porównaniu z gargantuicznym ubiegłym tygodniem, ale przynajmniej mogłem użyć słowa "gargantuiczny".
Sprawdźcie!
Pff, nawet nie będę udawał. Uwielbiam ten film, choć jest pełen klisz, dziur w fabule idiotycznych tekstów i kretynizmu. Z drugiej strony jest to niebywały pokaz zręczności amerykańskiego kina akcji.
Zacznę wymieniać co jest w tym filmie świetne, a wy musicie sami zadecydować, który z argumentów was przekonuje najbardziej.
- Nicholas Cage. W wersji owłosionej, nieźle przypakował do roli, poza tym popisuje się fatalnym akcentem.
- Ving Rhymes jako przywódca walczących Afroamerykanów.
- John Cusack jako przemądrzały John Cusack.
- Steve Buscemi gra Hannibala Lectera w wersji jeszcze bardziej odstręczającej.
- Wybuchy.
- Samolot pełen skazańców lądujący w środku Las Vegas.
- Jeden z lepszych występów Johna Malkovicha.
- Humor na poziomie podstawówki.
Dla mnie działa, można znaleźć nawet na Youtubie wersję z lektorem, ale obejrzyjcie sobie porządną wersję.
Witajcie wyjątkowo we wtorek.
Dzisiaj będzie wyjątkowo dużo filmów, a wszystko dla Was, gdyż jesteście bardzo wyjątkowi.
Dawno nie byliśmy w tematach okołogrowych, więc dziś prawdziwy weteran tematyki rozrywki elektronicznej, powstały w 2001 roku "Extralife" (w niebieskim narożniku i białych spodenkach).
Scott Johnson zna się na grach i obraca się w klimatach od wielu lat. Jego komiksy są aktualne i pokazują trendy w rozrywce takie jak kontrolery ruchowe, system Shoot and Cover, reboot Supermana czy naszą patronkę w bardzo krzywym zwierciadle.
Warto sprawdzać regularnie bo sa to dość zabawne komiksy.
Equilibrium to folkowo-metalowy zespół z Niemiec, który wydał 3 albumy i jest jednym z bardziej uznanych na scenie ludycznego metalu.
Tak. Dzisiaj będziemy pisać o tych gościach. Naprawdę.
Ok, to już drugi raz taki dowcip. Dzisiaj oczywiście napakowany akcją film o dystopijnej przyszłości z Christianem Bale'em w roli głównej.
Historia przedstawaia nam przysżłościowe społeczeństwo, które osiągnęlo balans (tytułowy?) dzięki podawaniu narkotyku eliminującego odczucia oraz niszczeniu wszelkich dzieł sztuki. ale nie myślcie, że obejmuje to tylko Hannę Montanę i Hello Kitty. W jednej z pierwszych scen widzimy płonącą "Damę z Łasiczką".
W każdym razie, jednym z utrzymujących taki stan rzeczy jest pan John Preston, Kleryk Grammatronu (nie pytajcie). Pewnego dnia jednak zaczyna on odczuwać, że jego postępowanie jest złe i następuje jedna z dziwaczniejszych scen w historii kina. Trenowany zabójca i mistrz wszechrzeczy odmawaia zabicia psa. Wszystko wyglądałoby jak w filmie Disney, gdyby nie sposób w jaki Klerycy walczą. Czek ałt.
Holy. Shit.
John Preston i jego koledzy z pracy są szkoleni w tajemnej sztuce nazwanej Gun - Kata. Czyli właściwie Jet Kun Do z bronią. W efekcie dostajemy scny bardziej efektowne od Matriksa. Naprawdę, zadyma jest nie z tej Ziemi.
Co jeszcze? Ciekawe rozwiązanie wątku romantycznego, bezlitośnie zaciśnięta twarz Christian Bale'a oraz świetne dekoracje. Z gorącego serca polecam.
Witajcie.
Video 1. Kot obraca się w stronę kamery.
Ha ha.
Video 2. Reklama samochodu.
Ha ha.
Video 3. Młody ninja.
Ha ha.
Video 4. Młody człowiek za pomocą dźwiękonaśladownictwa śpiewa czołówkę serialu o żółtych myszach.
Dziękujemy za uwagę.
Z potrzeby człowieka do ciągłego zdobywania niepotrzebnych informacji powstał Banter Banter. Znajdziesz tu wszystkie nieistotne i nieprzydatne wieści takie jak gdzie są zdjęcia Megan Fox, kto aktualnie jest failem tygodnia, czemu słowo Pr0n nie prowadzi do dupeczek itp. Dodatkowo trochę wieści z nieistniejącego w polsce gatunku jakim jest komiks oraz dobry film (przez dobry mam na myśli umięśnionych bad-ass'ów a przez film napieprzanie). Wszystko to plus cała masa fekalnych żartów.
Teraz też w eterze! I innych barbituranach! Każdy piątek o 17.00 na 91.6 FM we Wrocławiu oraz na stronie Radia Luz. Zapraszają Paweł Klimczak i Bartosz Zalewski.
Live long and prosper!